Żądanie znajomości języka obcego dyskryminacją?

To jest kawałek forum dla ludzi którzy mają coś do powiedzenia na tematy polityczne, społeczne czy gospodarcze. Masz ciekawe poglądy, chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami, skomentować wydarzenia z kraju lub świata, proszę bardzo...

Żądanie znajomości języka obcego dyskryminacją?

Postprzez Demurrer » poniedziałek, 27 mar 2006, 09:25

http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wyd ... o_a_1.html
Sprzątaczka z językami

Niemal od każdego kandydata do pracy firmy żądają znajomości języka obcego. Takie praktyki często są po prostu dyskryminacją
W prasie pełno jest ofert zatrudnienia, w których żąda się od kandydatów znajomości języków. To nie jest, jak wiadomo, mocna strona Polaków. Czy zatem niektórzy mogą się poczuć dyskryminowani w ojczystym kraju? Eksperci twierdzą, że niekiedy tak.
Nie mów po polsku

Bywa i tak, że zagraniczne firmy działające w Polsce nakazują wszystkim zatrudnionym, by w biurze mówili jedynie w obcym języku. W ocenie ekspertów narusza to m.in. ustawę o języku polskim, która już w swojej preambule zastrzega, że język ojczysty to element narodowej tożsamości i dobro narodowej kultury.

- Dlatego pracownicy nie muszą słuchać takiego polecenia jako niezgodnego z prawem - zastrzega prof. Wratny z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych - a pracodawcy nie wolno z tego powodu wyciągać konsekwencji służbowych. Jeśli ktoś został za to zwolniony, przysługuje mu roszczenie o przywrócenie do pracy lub odszkodowanie.
Sprawiedliwy werbunek

Pracodawca ma równo traktować wszystkich już na etapie werbowania personelu. Kodeks piętnuje jakąkolwiek dyskryminację w zatrudnieniu z jakichkolwiek powodów. Odstępstwa dopuszcza tylko wtedy, gdy są obiektywnie uzasadnione.

- I wedle takich kryteriów firma ma sobie dobierać pracowników - uważa Piotr Wojciechowski, wicedyrektor Departamentu Prawnego w Głównym Inspektoracie Pracy. - Dotyczy to również znajomości języków obcych.

Zdaniem dr. Krzysztofa Walczaka z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, firmie nie wolno żądać od wszystkich rekrutowanych posługiwania się np. angielskim, bo to przesada. Musi go znać kandydat na stanowisko, na którym jest to rzeczywiście niezbędne, np. menedżer, handlowiec, stewardesa lub sekretarka. Sprzątaczka czy szeregowy pracownik już nie - precyzuje prawnik.
Poszkodowany do sądu

Odmowa przyjęcia do pracy z powodu nieznajomości języka obcego zdarza się często. Jeśli jednak odrzucony uważa, że taka umiejętność nie jest konieczna na jego stanowisku, może pozwać ewentualnego chlebodawcę i zarzucić mu nierówne traktowanie. Ma prawo żądać odszkodowania nie niższego od minimalnego wynagrodzenia (obecnie 899,10 zł). - Sąd bada wówczas, czy przy sprawowaniu danej funkcji język jest rzeczywiście potrzebny - zauważa dr Walczak - czy też może się kiedyś przydać.

Według dyrektora Wojciechowskiego spory takie nie są łatwe do rozstrzygnięcia. Przykładowo: właściciel sklepu mięsnego nie ma prawa wymagać od sprzedawczyni umiejętności posługiwania się językiem niemieckim tylko dlatego, że kiedyś może się trafić klient będący Niemcem. Sprawa jest jednak dyskusyjna, gdy w grę wchodzi sklep położony w rejonie przygranicznym, gdzie uczęszcza dużo obcokrajowców.
Wyższe kwalifikacje, lepsza płaca

Kodeks zabrania również jakiejkolwiek dyskryminacji w wynagradzaniu, dostępie do awansów czy szkoleń zawodowych. Czy zatem pracodawca, który przyznał w regulaminie specjalne dodatki za znajomość języków, może spać spokojnie? Prof. Jerzy Wratny nie dopatruje się w takich postanowieniach niczego nagannego.

- Zasada "im wyższe kwalifikacje, tym lepsze pieniądze" to tradycyjna podstawa kształtowania polityki płacowej w firmach - uważa. - Potwierdza to zresztą wprost art. 78 kodeksu pracy, w świetle którego pensja powinna odpowiadać m.in. rodzajowi pracy i kwalifikacjom niezbędnym do jej wykonywania. Analogiczne reguły obowiązują przy kierowaniu personelu na różne kursy, w tym językowe. Jeśli firma wykupiła szkolenia, których celem jest doszlifowanie języka, to ma prawo kierować na nie wyłącznie osoby władające już nim w pewnym stopniu.- Co innego, gdy pracodawca finansuje załodze szkolenia stopnia podstawowego i wysyła na nie tylko niektórych - wyjaśnia profesor. - Wówczas można mówić, w zależności od okoliczności, nawet o naruszeniu reguły równego traktowania.
RENATA MAJEWSKA
Avatar użytkownika
Demurrer
Gwiazdor
 
Posty: 1553
Dołączył(a): środa, 8 lut 2006, 21:23
Lokalizacja: Bydzia

Postprzez Foreigner » poniedziałek, 27 mar 2006, 14:12

Z jednym sie zgodze. Pracodawca ma prawo wymagac.
Co z tego, ze chce sprzataczki z jezykami obcymi :?: Ma do tego prawo. Moze sie rozczarowac bo nie bedzie mial chetnych i obnizy wymagania. Wolny rynek. Jezeli nie znajdzie sprzataczki z znajomoscia jezykow obcych to, albo poszuka nieznajacej jezykow (i z pewnoscia ja znajdzie) badz nie bedzie mial sprzataczki (i syf w firmie). Pracodawcy wybor w koncu to jego firma.
Foreigner
Weteran
 
Posty: 549
Dołączył(a): środa, 7 gru 2005, 14:30

Postprzez Demurrer » wtorek, 28 mar 2006, 09:34

Wkleiłem ten artykuł, jako ciekawostkę, bo zdziwiła mnie przedstawiona możliwość uznania za dyskryminację i żądanie na tej podstawie odszkodowania, gdy pracodawca wymaga znajomości języka obcego od potencjalnego pracownika.
Avatar użytkownika
Demurrer
Gwiazdor
 
Posty: 1553
Dołączył(a): środa, 8 lut 2006, 21:23
Lokalizacja: Bydzia

Postprzez Foreigner » wtorek, 28 mar 2006, 09:54

Zgodze sie z toba. Zadanie odszkodowanie w takiej sytuacji to totalna bzdura.

Zreszta przeczytajcie sobie cytat z jednej z francuskich gazet:

Oto tekst, który ukazal sie we francuskim pismie "Rohtas". Polska. Oto znajdujemy sie w swiecie absurdu. Kraj, w którym co piaty mieszkaniec stracil zycie w czasie drugiej wojny swiatowej, którego jedna piata narodu zyje poza granicami i w którym co trzeci mieszkaniec ma 20 lat. Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudowal swoja stolice wedlug obrazów Canaletta, a Stare Miasto odtworzyl jako nowe. Kraj, który ma dwa razy wiecej studentów niz Francja, a inzynier zarabia tu mniej niz przecietny robotnik. Kraj, gdzie czlowiek wydaje dwa razy wiecej niz zarabia, gdzie przecietna pensja nie przekracza ceny trzech par dobrych butów, gdzie jednoczesnie nie ma biedy, a obcy kapital pcha sie drzwiami i oknami. Kraj, w którym koncesjami rzadza monopolisci. Kraj ze stolica, w której centrum stoja nowoczesne biurowce, oferujace pomieszczenia po 10-35 USD za metr. Kraj, w którym cena samochodu równa sie trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znalesc miejsce na parkingu. Kraj, w którym mozna sobie kupic chodniki, postawic parkomaty i placic panstwu tylko 10 procent podatku od zysku. Kraj, w którym otrzymanie paszportu do niedawna stanowilo problem, a mimo to ponad 3,5 mln obywateli rocznie wyjezdza na wczasy za granice. Jedyny kraj bylego bloku socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno posiadac dolary, choc nie wolno mu ich kupic ani sprzedac poza bankami i kantorami. Cudzoziemiec musi zrezygnowac tu z jakiejkolwiek logiki, jeżeli nie chce stracic gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem mozna porozmawiaa po angielsku, z kucharzem po francusku, a z ministrem lub jakimkolwiek urzednikiem panstwowym tylko za posrednictwem tlumacza."Polacy! Jak wy to robicie?

Cala prawda. Cala dobe :mg:
Foreigner
Weteran
 
Posty: 549
Dołączył(a): środa, 7 gru 2005, 14:30

Postprzez kołysanka » wtorek, 28 mar 2006, 09:58

Z perspektywy naszego Kołobrzegu, gdzie gros gości ośrodków stanowią Niemcy, żądanie znajomości języka od sprzątaczki nie jest chyba rzeczą aż tak dziwną... Nie sądzę żeby zaraz trzeba było to udokumentowywać, ale umiejętność dogadania się z klientem personelu, który ma z nim bezpośredni kontakt jest z pewnością rzeczą wygodną i mile przez owego klienta widzianą. Nie chodzi w końcu o debaty o rozprawach Kanta, tylko o zrozumienie, że ktoś prosi o wymianę ręcznika albo udzielnie odpowiedzi na pytanie o której podawane jest śniadanie.
Jak dla mnie możliwość zaskarżenia wymagań niedoszłego pracodawcy to rzecz conajmniej dziwna. Średnio inteligentny człowiek, który czytając ze zrozumieniem ogłoszenie widzi, że nie spełnia podanych wymagań, chociażby z szacunku dla cudzego czasu nie zgłasza swojej kandydatury.
Avatar użytkownika
kołysanka
Mistrz klawiatury
 
Posty: 359
Dołączył(a): poniedziałek, 14 lis 2005, 12:48
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postprzez Megi » wtorek, 28 mar 2006, 20:57

Absurdalne abysmy to my sie musieli uczyc jezykow skoro przyjezdzaja do nas i chca sie porozumiec niech ucza sie polskiego, dlaczego my w naszym panstwie mamy porozumiewac sie z Faszystami w ich ojczystym jezyku, czy my jak jedziemy do nich to ktos stara sie zrozumiec i rozmawiac z nami w jezyku polskim :?: Jak chca korzystac z naszych uslug i innych przyjemnosci to niech sie zaczna uczyc :!: Robia z naszego miasta kurort niemiecki gdzie zadaja abysmy im uslugiwali i tanczyli wokol nich na kazde skinienie
Avatar użytkownika
Megi
Coś tam napisał
 
Posty: 58
Dołączył(a): wtorek, 23 sie 2005, 08:17
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postprzez padalec » wtorek, 28 mar 2006, 21:08

Megi ma rację. Dojczland dojczland iber ales. Hande ho! Ajli ajlo ajla la lalalla la la la la la! Ha ha!
padalec
Dyskutant
 
Posty: 144
Dołączył(a): wtorek, 29 lis 2005, 19:36

Postprzez qrczak » wtorek, 28 mar 2006, 21:10

Megi napisał(a):Absurdalne abysmy to my sie musieli uczyc jezykow skoro przyjezdzaja do nas i chca sie porozumiec niech ucza sie polskiego, dlaczego my w naszym panstwie mamy porozumiewac sie z Faszystami w ich ojczystym jezyku, czy my jak jedziemy do nich to ktos stara sie zrozumiec i rozmawiac z nami w jezyku polskim :?: Jak chca korzystac z naszych uslug i innych przyjemnosci to niech sie zaczna uczyc :!: Robia z naszego miasta kurort niemiecki gdzie zadaja abysmy im uslugiwali i tanczyli wokol nich na kazde skinienie



Pamiętaj o jednym. To oni tutaj przyjeżdżają, płacą i wymagają. Podejrzewam, że gdybyśmy my tak masowo jeździli do nich to uczyliby się polskiego. Z tymi faszystami to już przesada chyba. Tak poza tym to wielu z nich stara się nauczyć przynajmniej podstawowych zwrotów po polsku.
Avatar użytkownika
qrczak
Gwiazdor
 
Posty: 1510
Dołączył(a): sobota, 10 sty 2004, 19:44
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postprzez padalec » wtorek, 28 mar 2006, 21:20

qrczak napisał(a):
Megi napisał(a):Absurdalne abysmy to my sie musieli uczyc jezykow skoro przyjezdzaja do nas i chca sie porozumiec niech ucza sie polskiego, dlaczego my w naszym panstwie mamy porozumiewac sie z Faszystami w ich ojczystym jezyku, czy my jak jedziemy do nich to ktos stara sie zrozumiec i rozmawiac z nami w jezyku polskim :?: Jak chca korzystac z naszych uslug i innych przyjemnosci to niech sie zaczna uczyc :!: Robia z naszego miasta kurort niemiecki gdzie zadaja abysmy im uslugiwali i tanczyli wokol nich na kazde skinienie



Pamiętaj o jednym. To oni tutaj przyjeżdżają, płacą i wymagają. Podejrzewam, że gdybyśmy my tak masowo jeździli do nich to uczyliby się polskiego. Z tymi faszystami to już przesada chyba. Tak poza tym to wielu z nich stara się nauczyć przynajmniej podstawowych zwrotów po polsku.

Ja dużo uczyć sie muwić polski jenzyk. Ale być trudny. Rzeczywiscie polacy nie być masowo w dojczland. Oni kupować tylko alkohol i my ich rozumieć.
padalec
Dyskutant
 
Posty: 144
Dołączył(a): wtorek, 29 lis 2005, 19:36

Postprzez Vin » wtorek, 28 mar 2006, 21:24

Megi - płacą to wymagają.
Z tymi faszystami to pojechałaś.
Rozumiem, że to jakaś trauma, tak ?
Przeżyłaś wojnę ?
Avatar użytkownika
Vin
Uzależniony
 
Posty: 2101
Dołączył(a): poniedziałek, 7 mar 2005, 18:49

Postprzez Megi » wtorek, 28 mar 2006, 21:31

Vincenta napisał(a):Megi - płacą to wymagają.
Z tymi faszystami to pojechałaś.
Rozumiem, że to jakaś trauma, tak ?
Przeżyłaś wojnę ?


wojny nie przezylam ale poprostu nie lubie tych ludzi
tej narodowosci, zreszta oni nas tez nie za bardzo doceniaja
tylko jestesmy ich tania sila robocza, i jestesmy w stanie gdy nam
zaplaca zrobic wszytsko czesto sie ponizamy, a oni to maja gdzies
przyjezdzaja i wymyslaja ze np. wypoczywajac w jednym z Sanatoriow
przeszkadzaja im mewy i nie daja spac aby pracownicy cos zrobili
smiechu warte :lol: glupota totalna
Avatar użytkownika
Megi
Coś tam napisał
 
Posty: 58
Dołączył(a): wtorek, 23 sie 2005, 08:17
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postprzez qrczak » wtorek, 28 mar 2006, 21:32

Robia z naszego miasta kurort niemiecki gdzie zadaja abysmy im uslugiwali i tanczyli wokol nich na kazde skinienie


Możesz mi wierzyc albo nie, ale często są mniej wymagający od Polaków.
Nie wymagają na przykład wyłączenia buczka na Latarni Morskiej w czasie mgły na morzu.
Avatar użytkownika
qrczak
Gwiazdor
 
Posty: 1510
Dołączył(a): sobota, 10 sty 2004, 19:44
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postprzez Megi » wtorek, 28 mar 2006, 21:34

qrczak napisał(a):
Robia z naszego miasta kurort niemiecki gdzie zadaja abysmy im uslugiwali i tanczyli wokol nich na kazde skinienie


Możesz mi wierzyc albo nie, ale często są mniej wymagający od Polaków.
Nie wymagają na przykład wyłączenia buczka na Latarni Morskiej w czasie mgły na morzu.


to dziwne bo jesli im nie przeszkadza buczek to dlaczego przeszkadzaja im
mewy fruwajace i nie dajace spac :?:
Avatar użytkownika
Megi
Coś tam napisał
 
Posty: 58
Dołączył(a): wtorek, 23 sie 2005, 08:17
Lokalizacja: Kołobrzeg

Następna strona

Powrót do :: wydarzenia, opinie, komentarze

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości