przez rewo » sobota, 9 gru 2006, 12:55
Przyjeżdzam na weekend do miasta, nadrabiam lokalne zaległości i co widzę...
Osobiście nie cieszy mnie ta koalicja w formie o jakiej ostatnio się mówi. Uważam, iż nadużyciem jest uogólnianie, iż społeczeństwo oczekiwało takiej koalicji, być może część, jednak co najmniej równie liczna grupa głosowała na jednych na zasadzie opozycji i sprzeciwu wobec drugich. Wiele osób z którymi rozmawiałem tak zrobiło. I ja w drugiej turze wyborów prezydenckich tak uczyniłem. Poszedlem głosować i podjąłem taką decyzję, gdyż uważałem, że należy odsunąc od władzy pewne osoby, które według mnie nie zdały egzaminu pracując w urzędzie miasta, zmienić styl sprawowania władzy. Teraz pojawiają się pewne propozycje personalne, które mnie porażają. Jest tak dlatego, iż głosowałem m. in. po to aby takie osoby były z dala od samorządu, a tu niespodzianka...
Po drugie, dziwi mnie i w moich oczach nie jest normalna sytuacja, gdy po takiej kampanii, gdzie błoto bryzgało na wszystkie strony, raptem ci którzy nie zostawiali na sobie przysłowiowej suchej nitki, teraz jakże szybko doszli do porozumienia i widzą zbieżności programowe. Czyżby programy przed wyborami były inne? A może decydowały wcześniej jedynie kwestie personalne? Jeśli tak, współczuję podejścia do rozumienia celów i roli samorządu. A może największym czynnikiem jednoczącym stała się władza, a to już nasuwa na myśl hipokryzję.
W tym miejscu chciałbym zdecydowanie zaznaczyć, że wybory wyborami, kampania kampanią, a powyborcza praca wymaga jak najszerszego konsensusu i dążenia do jak najszerszej współpracy programowej, odkładając wzajemne animozje. To oczywiste. Ale niezrozumiałym dla mnie jest sytuacja, gdyby miało dojść do pewnych personalnych posunięć czy układów i porozumień, które jeszcze kilkanaście dni temu wydawałyby się mocno przerysowanym science-fiction. Takie zachowania świadczyłyby jedynie, iż absolutnie nic co mówi się w kampanii nie jest warte uwagi. A to zwykłe oszustwo wobec wyborców.
W dużej mierze sytuacja jest jeszcze niejasna i dopiero się klaruje, dopiero zobaczymy jak ostatecznie będzie. Nie jestem przeciwnikiem koalicji PO z PIS i Centroprawicą na zasadzie całkowitej, bezwarunkowej negacji. Jeśli będzie ona oparta o program, a dobór osób będzie wynikał z merytoryki, a nie personaliów, jestem na tak. Jednak nie może być tak, że nagle wszystko co obie strony wręcz wykrzykiwały przez ostatnie tygodnie, budując swą kampanię na negacji drugich nagle w jedną chwilę wyparowało i te same osoby stały się najlepszymi możliwymi koalicjantami. Dla mnie logiki tu nie ma.
Na koniec przepraszam za momentami mocne słowa, jednak tak to na dziś widzę. W dużej mierze jest to oparte na krążących pogłoskach, więc czekam na ostateczne decyzje, a prezydentowi Gromkowi trzeba dać czas i kredyt zaufania na początek. Nie chcę by ta wypowiedź była odebrana jako atak na coś co jeszcze nawet nie powstało i nie funkcjonuje, a bardziej jako pewien sygnał ostrzegawczy i sugestię o szczególną uwagę i precyzję przy budowaniu takiego układu.
I jeszcze jedna rzecz która nasuwa mi się na gorąco, widzę jak niektórzy diametralnie zmieniają swoje poglądy, koniunkturalizm?