Ja natomiast pamiętam kawiarnię "Dorotkę" na Wąskiej i wózetkę (nie wiem czy dobrze piszę:) ),którą zawszze tam jadłam i lody "na ciepło" tzw Murzynki na Walki Młodych. Stała tam gdzieś też czerwona waga za złotówkę, na której zawsze się ważyłam jak przechodziłam:)
No i jeszcze warte wspomnienia są wszelkie produkty na cudowne kartki:)
Wejście na plażę było płatne, ale zawsze jakoś tam przemknęłam za darmo;) Dodam jeszcze radiowęzeł plażowy i komunikaty w stylu: " Dziewczynka w bluzeczce w groszki o imieniu takim a takim szuka mamusi."

np. z Vibovitu, gdzie zjadaliście go z torebki, też tak robiłam, bo jakby inaczej.. suchary wojskowe, były pycha, gumy turbo, niestety szybko traciły smak, ale były niebem dla mego języka, kiedyś, zupa mleczna, którą zjadałam na śniadanie, obiad i kolacje, tylko to jadłam, dlatego teraz taka duża jestem
