przez rysio » czwartek, 23 lut 2006, 18:48
oj pastorze bzdury wypisujesz. uciekasz od własnego umysłu, który przecież z wystarczającą dobitnoscią mówi ci dokładnie co to jest, i że jest to słowo (czy po rozlożeniu na dwa słowa, z których się składa - wyrażenie) wulgarne. To, że słowo nie kojarzy się wprost z kobietą lekkich obyczajów, czy też nazwą zewnętrznych narządow rozrodczych kobiety, czy też z jakimkolwiek innym wyrażeniem, które obiektywnie wszystkim znane jest jako wulgarne, nie znaczy, że takim nie jest, wręcz przeciwnie - pierwotną funkcją słowa był wyłącznie opis tychże, bez konotacji negatywnych, dopiero po nabyciu funkcji "przerywnika" wypowiedzi, czy wykrzyknienia nadaliśmy mu cechy wulgaryzmu.
A to, że ktoś nie czyta "eee" jak "i," co już samo z siebie jest w dobie wszędobylskiego angielskiego - dziwne, to znaczy że nie rozumie wogóle co tam jest napisane, a skoro nie rozumie, to nie jest to przeklenstwem tylko zbitkiem literek (ale tylko dla tego jednego odbiorcy). Wiem jednak, że inni użytkownicy internetu używajac tego wyrazenia w takiej właśnie formie szybko pozbawią wszystkich niedoinformowanych o zasadach fonetyki angielskiej, złudzen co do znaczenia zwrotu wspomnianego na początku tej dyskusji. Obiektywnie, mimo, iż najważniejsza jest przede wszystkim interpretacja odbiorcy tekstu, to jednak twórca swój zamysł mieć musiał, a zasady komunikacji każą przypuszczać, że miał na myśli coś sensownego.... z takim przeświadczeniem każdy w miarę trzeźwo myślący odbiorca stosunkowo szybko domyśli się, że chodzi o przekleństwo.
Sam chyba nie będziesz wmawiać że to nie było przekleństwo, jeśli to sam napisałeś, bo znaczyłoby to, że używasz zwrotów, o których znaczeniu nie masz pojęcia, a tak przecież nie jest, prawda?