może rozprasza mnie za dużo myśli
może jakieś tam zaczęte a nie skończone w moim umyśle sprawy
dają jakoś wyraziściej znać podczas weekendowego odprężenia...
bo zazwyczaj co z oczu to z serca
a piątek zdaje się ma to do siebie, że wszystko człowiek ma jak na dłoni
...tak czy inaczej od piątku się zaczęło a na na sobotnich kłótniach się skończyło...
dobrze, że sobotni wieczór w łóżku przed miłym filmem uratował mój nastrój...
teraz tylko zasnąć i modlić się o jutrzejszą pogodę na kajakowe szaleństwa





?