O niczym innym nie marzyłam jak o maratonie z języka angielskiego i mikroekonomii... Normalnie raj na ziemi... Tylko dlaczego od tego raju boli mnie już głowa... a popyty, krzywe, i utargi mieszają mi się w głowie... Poza tym jest GIT.... dziś chyba pójdziemy się odstresować i pointegrować z obcokrajowcami...