Demurrer napisał(a):Najpierw zdecyduj się czy te duże inwestycje są, czy ich nie ma. A potem zastanowimy się komu je przypisać. I naprawdę mniej sloganów, więcej rzeczowej dyskusji.
BLAaa napisał(a):Demurrer napisał(a):Najpierw zdecyduj się czy te duże inwestycje są, czy ich nie ma. A potem zastanowimy się komu je przypisać. I naprawdę mniej sloganów, więcej rzeczowej dyskusji.
Zawsze mozna dyskutować, komu przypisac większe zasługi - temu co podpisał wniosek (Henryk Bieńkowski), czy może temu, kto mimo, że takich wniosków spływały dziesiątki, potrafił wylobbować (Henryk Rupnik), żeby właśnie te kołobrzeskie przechodziły przez Zarząd Województwa. Osobiście uważam, że raczej temu drugiemu. .
obaj mają w tym pewne zaslugi, jeden zmusił urząd do pisania, drugi pomógł przy przyznawaniuBLAaa napisał(a):komu przypisac większe zasługi - temu co podpisał wniosek (Henryk Bieńkowski), czy może temu, kto mimo, że takich wniosków spływały dziesiątki, potrafił wylobbować (Henryk Rupnik), żeby właśnie te kołobrzeskie przechodziły przez Zarząd Województwa. Osobiście uważam, że raczej temu drugiemu.
Demurrer napisał(a):Czy oficjalnie powtórzysz, że Pan Rupnik nie działał bezstronnie jako urzędnik tylko faworyzował w swoich decyzjach Kołobrzeg? Czy samorządy których wnioski nie przeszły już mają zgłaszać ten fakt odpowiednim organom?
Kiedyś napisałem, że Cz. Hoc jako radny Sejmiku wielokrotnie lobbował u Marszałka Meyera za przyznaniem środków Kołobrzegowi. Wtedy oburzyłeś się, że to niedopuszczalne, aby wpływać na bezstronnych urzędników decydujących tylko w oparciu o kryteria merytoryczne w przyznawaniu środków. A więc wniosek jak jest dobry to przechodzi bez łaski.
W takim razie już zupełnie skandaliczne jest, aby lobbystą był jednocześnie urzędnik podejmujący korzystne decyzje na rzecz beneficjenta swego lobbingu.
BLAaa napisał(a):
Ależ skąd, wcale nie twierdze, że wicemarszałek jako urzednik działał bezstronnie. Ale chyba nie odmówisz mu mieć swojego zdania jako radny wojewódzki?
Idąc Twoim tokiem myślenia, należałoby pod pręgierzem postawić równiez Henryka Bienkowskiego, który przyjeżdżał do Wicemarszałka Rupnika w celu "lobbowania" za kołobrzeskimi projektami. W końcu do niedozwolone naciski.
.
BLAaa napisał(a):
W całej mojej wypowiedzi chodziło o to, że ważniejsze jest dla mnie, kto podejmował decyzje, a nie kto bawił się w listonosza.

Demurrer napisał(a):Nie BLAaa. Porównanie jest zdecydowanie chybione.
Potencjalny beneficjent ma zawsze prawo lobbować (oczywiście w granicach prawa).
Ale nigdy nie ma prawa lobbować ktoś, kto z mocy prawa podejmuje, lub ma wpływ na podjęcie decyzji w lobbowanej sprawie. Osoba taka musi być obiektywna i oceniać wniosek od strony merytorycznej.
Jeśli nie względy merytoryczne a sympatie decydowały o rozdzielaniu środków, to jest podstawa do rozpoczęcia kontroli NIK.BLAaa napisał(a):
W całej mojej wypowiedzi chodziło o to, że ważniejsze jest dla mnie, kto podejmował decyzje, a nie kto bawił się w listonosza.
Znów chybiony strzał.
Jeśli uważasz, że sporządzanie wniosków jest tak banalne, że można ich autora sprowadzać do roli listonosza, to po co w takim razie tak podkreślasz wiedzę Pana Rupnika na ten temat, jako atut w walce o prezydenturę? Jaki to atut więc, skoro wnioski same się piszą?
A sytuacja właśnie jest odwrotna. Jeśli bowiem sporządzający wniosek zrobi to dobrze, to organ przyznający środki musi tylko przyklepnąć. Tak więc bliżej Rupnikowi do roli pieczątki w tej procedurze, niż Bieńkowskiemu do roli listonosza, jeśli mamy się trzymać zastosowanej przez Ciebie poetyki.
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości