Przejrzałam ją tylko pobieżnie. Język i skojarzenia też wydały mi się interesujące, chociaż leciutko jakby...trudno mi znależć odpowiednie słowo...egzaltowane i patetyczne. Ta bezpośredniość zbyt uderzająca w czytelnika. Oczywiście mogę się mylić.
A jakie wnioski wyciągnąłeś dla siebie?
Komu ją polecać: rodzicom czy dzieciom?
Tak, o to chciałam spytać - czy może być ostrzeżeniem?
Parę zdań mocno przykuło moją uwagę.
To bardzo niebezpieczne zdania.
Nie przytoczę ich, by nie skazić nikomu umysłu. Ciekawe czy tylko na mnie tak podziałały?