przez Sylwia » poniedziałek, 2 sty 2006, 23:53
It's nothing as it seems.
Brakuje mi pewnego klimatu. Takiego sprzed studiowania i może nawet sprzed wakacji.
...ale co było nie wróci i teraz pozostaje mi albo otworzyć się na tą całą masę nowopoznanych mi ludzi, albo poczekać na lepsze czasy (bo jeszcze nie wiem gdzie leży problem - w tym, że jestem wymagająca i mało otwarta, zwłaszcza dla osób, które niespecjalnie znam, albo faktycznie nie trafiłam i generalnie nie da się z tym nic zrobić i jestem zmuszona uśmiechać się do smsów).
Na szczęście plaża wszędzie wygląda tak samo.
Od jutra na drugim końcu świata, czyli 242 km od domu.