Jaroslaw Kaczynski - Prezydent RP

To jest kawałek forum dla ludzi którzy mają coś do powiedzenia na tematy polityczne, społeczne czy gospodarcze. Masz ciekawe poglądy, chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami, skomentować wydarzenia z kraju lub świata, proszę bardzo...

Jaroslaw Kaczynski - Prezydent RP

Postprzez KAROLLA » czwartek, 6 maja 2010, 15:09


"Jestem przekonany, że coś nas łączy, że łączy nas przekonanie, że Polska ma prawo do marzeń, że będzie silna, licząca się w świecie, że będzie dumna i sprawiedliwa" - Jaroslaw Kaczynski
Avatar użytkownika
KAROLLA
Twardziel
 
Posty: 107
Dołączył(a): piątek, 9 maja 2008, 20:12

Re: Jaroslaw Kaczynski - Prezydent RP

Postprzez KAROLLA » czwartek, 6 maja 2010, 17:37

Zatrzymac Rosję
"Wróg Ludu" - felieton Tomasza Sakiewicza, 04-05-2010

fot. Mariusz Troliński Od katastrofy pod Smoleńskiem wszystko w Polsce jest inne. Inni są ludzie, którzy w dniach żałoby wyszli na ulicę, inaczej reagujemy na zachowania mediów, inne zaczynają być też proporcje w podziale sceny politycznej. Przede wszystkim jednak inna jest stawka, o którą gramy.



Rosja sięgnęła po Europę Środkowo-Wschodnią i jej walka o panowanie energetyczne w regionie zamienia się w zwykły podbój, nie zawsze środkami pokojowymi.


Polska nie tylko utraciła elitę władzy, ale została też z rządem, którego premier niedawno jeszcze przekonywał, że nie potrzebujemy armii (bo nikt krajowi nie zagraża), marszałek Sejmu głosował za utrzymaniem ostatniej posowieckiej służby w III RP, minister spraw zagranicznych przeżywa poważne problemy emocjonalne, a minister obrony zamiast zapobiegać lotniczym katastrofom, dba o to, by nie zostawiały one dużych urazów psychicznych. Ci ludzie muszą odejść, bo nawet ostatnie wydarzenia pokazują, że nie są w stanie się zmienić.


Fatalne rządy PO spowodowały powstanie w naszym regionie ogromnej próżni politycznej zagrażającej nie tylko suwerenności Polski, ale i pokojowi w Europie.


Taki sam jak dzisiaj stan ducha panował wśród elit europejskich w 1938 r. To, co się stało rok później, wydawało się niewyobrażalne. Przecież Hitler miał być tylko niegroźnym wariatem, a Stalin w kółko mówił o pokoju.


Rządy Donalda Tuska doprowadziły nie tylko do opuszczenia naszych sojuszników, ale dzisiaj nie dają żadnej szansy na uczciwe wyjaśnienie zagadki śmierci przywódców państwa polskiego. Zostawienie bez protestu w rękach Rosjan inicjatywy w śledztwie w sprawie tragedii smoleńskiej świadczy o złej woli rządu. Jest to niedopuszczalne choćby z tego powodu, że państwo rosyjskie albo z racji celowych działań, albo poważnych zaniedbań może być stroną procesową tego śledztwa. Godząc się na to, naruszono podstawowe zasady prawa rzymskiego i po prostu zdrowy rozsądek.


Czy kilka czułych poklepywań Putina po plecach polskiego premiera jest wartych niepewności wyjaśnienia przyczyny śmierci prawie stu Polaków, w tym naszego prezydenta?


Rosja prowadzi od początku tej tragedii wojnę informacyjną, zalewając nas stekiem fałszywych informacji, potwierdzając i zaprzeczając kolejnym. Do tego szumu włączyła się niestety część działających w Polsce mediów. Próbowano zastraszyć wszystkich, którzy zadawali zbyt dociekliwe pytania. Musimy na to solidarnie reagować. Wojna propagandowa jest dzisiaj podstawowym środkiem podboju Polski, a obrona musi skupić się w tej chwili również na tym polu.


Powinniśmy głośno domagać się zaprzestania kłamstw i manipulacji w mediach i piętnować publicznie tych, którzy świadomie się tego dopuszczają. Zawsze byłem przeciwny takim działaniom. Dzisiaj jest to kwestia racji stanu.


Trzeba przystąpić do obrony niezależnych programów w TVP, jak "Misja specjalna" Anity Gargas, "Warto rozmawiać" Jana Pospieszalskiego czy programy Bronisława Wildsteina, Rafała Ziemkiewicza, Joanny Lichockiej. Nie przez przypadek są spychane z TVP. Zgodnie z wolą ekipy rządzącej w mediach ma dominować atmosfera porozumienia z Rosją. W tej sielance oczywiście nie ma miejsca na żadne solidne dziennikarskie śledztwa.


Być może jesteśmy dinozaurami, watahą do dorżnięcia, ale są nas miliony. To Państwo dzisiaj bronią demokracji i suwerenności Polski. To również Państwo bronią zasad europejskiej kultury przeciwko dziczy, która nawet nie dała spokojnie pogrzebać naszych przywódców.


Nie mam wątpliwości, że kluczem do obrony Polski przed wpadnięciem w rosyjską strefę wpływów jest zwycięstwo wyborcze Jarosława Kaczyńskiego. Pozostali kandydaci prawicy, którzy w normalnych warunkach mieliby święte prawo walczyć o jego elektorat, w tej sytuacji muszą się wycofać. Inaczej trudno będzie ich działania ocenić inaczej jak pomoc przeciwnikowi w bardzo trudnej sytuacji kraju.


Włączmy się w tę walkę, bo nie chodzi o żadną partię i żadną politykę.


Niech w każdym zakładzie pracy, na drzwiach domów i tablicach ogłoszeniowych pojawią się artykuły i informacje mówiące, co się naprawdę dzieje. Wielką rolę może tu również odegrać duchowieństwo. To Kościół w sytuacjach szczególnych pomagał narodowi, a sytuacja jest taka, jakiej nie było od dwudziestu lat. Drukujmy ulotki, plakaty, wysyłajmy esemesy i maile. Nie jest to dzisiaj wielka ofiara, a zmienić można naprawdę wiele. Dopilnujmy, by wszystkie komisje wyborcze były obsadzone przez ludzi uczciwych i zaufanych.


Tam, gdzie to możliwe, 10 maja, w miesiąc po katastrofie, zorganizujmy msze św., marsze, spotkania i koncerty.


Wszystkich zapraszam na koncert 10 maja o 19.30 na placu Teatralnym w Warszawie.


Tomasz Sakiewicz
Avatar użytkownika
KAROLLA
Twardziel
 
Posty: 107
Dołączył(a): piątek, 9 maja 2008, 20:12

Re: Jaroslaw Kaczynski - Prezydent RP

Postprzez KAROLLA » poniedziałek, 10 maja 2010, 18:46

DROGA DO SMOLEŃSKA
Antoni Macierewicz, "Gazeta Polska", 10-05-2010 08:04

Lech Kaczyński wraz z elitą niepodległościową znalazł się w wirze wielkiej rosyjskiej operacji odzyskiwania wpływów na obszarze dawnego imperium i to w uzgodnieniu z Niemcami oraz za zgodą rządu Donalda Tuska. Była to w istocie gigantyczna pułapka, która zatrzasnęła się wraz ze startem Tu-154 10 kwietnia.

Prawidłowa analiza tragedii smoleńskiej musi uwzględniać cały kontekst polskiej sytuacji politycznej. Opisywałem go, nie zdając sobie jeszcze sprawy z czekających nas wydarzeń, ponad miesiąc temu na łamach „GP” w artykule: „Polska w sieci wywiadów”. Dziś wiemy już dużo więcej.

Polska polityka niepodległościowa

Podstawową tezą tego artykułu było przeświadczenie, że prezydent Lech Kaczyński jest mężem stanu, który pierwszy od śmierci Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego prowadził rzeczywiście suwerenną polską politykę międzynarodową. Głównym celem tej polityki było uczynienie z Polski realnego gracza na europejskiej i światowej scenie. Bezpośrednim zadaniem realizowanym przez Kaczyńskiego było skupienie wokół Polski państw Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej od Odry po Dniepr i od Bałtyku po morza Adriatyckie, Czarne i Kaspijskie. Tak pomyślany blok, zdolny dzięki źródłom kaspijskim do samodzielności energetycznej, silny potencjałem terytorialnym i ludnościowym, wsparty sojuszem z USA i udziałem w UE, mógł odgrywać samodzielną rolę między Niemcami i Rosją.


Skuteczny mimo przeszkód


Kaczyński realizował tę politykę także po upadku rządu Jarosława Kaczyńskiego i przejęciu władzy w USA przez Demokratów, a w Polsce przez kapitulanckie rządy Tuska i Komorowskiego. Uważał bowiem trafnie, że długofalowa koniunktura wyznaczana jest z jednej strony światowym potencjałem USA i nieuchronnymi przemianami w Rosji, a z drugiej naturalną koniecznością integracji państw Europy Środkowej wokół lidera, którym mogła być tylko Polska. To szczególne miejsce Polski wynika zarówno z racji potencjału terytorialnego, ludnościowego i gospodarczego, jak i z racji oddziaływania kulturowo-cywilizacyjnego, w czym polski katolicyzm odgrywa kluczową rolę.


Polityka Kaczyńskiego z powodzeniem realizowana w czasach ofensywy USA w Europie okazała się skuteczna także w okresie wycofywania się Ameryki. Wbrew różnorodnym propagandowym okrzykom okazało się bowiem, że idea Europy Środkowej jest realizowana i skupia te państwa wokół Polski także wówczas, gdy w Europie zaczyna dominować porozumienie rosyjsko-niemieckie. Przeciwieństwa takie jak kryzys gospodarczy, egoizm wielkich graczy UE i traktat lizboński, a nawet narastająca presja rosyjsko-niemiecka, zaczęły odgrywać rolę jednoczącą, a nie destrukcyjną jak w przeszłości. Determinacja polskiej polityki niepodległościowej wydawała owoce, powstał efekt tzw. kuli śniegowej, gdzie nawet pozornie negatywne okoliczności obracały się na korzyść tej linii politycznej.


Operacja katyńska


W tej sytuacji rozbicie i eliminacja polityki niepodległościowej stała się jednym z głównych zadań służb specjalnych działających przeciwko Polsce. Dezinformacyjno-inspiracyjny aspekt tych działań opisałem w zarysie we wspomnianym artykule, koncentrując się na realizowanej wówczas „operacji katyńskiej”. Jej celem jest przede wszystkim usunięcie barier dzielących wciąż Rosję od Europy Zachodniej, ale tak, by nie zrezygnować i nie utracić dziedzictwa ZSRR. Do tego niezbędny był partner, który zaakceptuje gesty, nie domagając się faktów. Takie było źródło negocjacji Putin–Tusk, które doprowadziły do wyeliminowania prezydenta Kaczyńskiego z uroczystości katyńskich, mających połączyć premierów Polski i Rosji w Katyniu w 70. rocznicę mordu.

Tusk podczas tego spotkania nie tylko rezygnował publicznie z domagania się prawdy o ludobójczym charakterze katyńskiej masakry, ale jak na ironię zgodził się, by stało się ono symbolem energetycznego podporządkowania Rosji. Podczas katyńskich rozmów premier Polski wyraził zgodę na podpisanie umowy gazowej uzależniającej Polskę na 30 lat od dostaw gazu z Rosji w sytuacji, gdy właśnie podano do wiadomości publicznej, że Polska dysponuje największymi w Europie złożami gazu. Katyńskie rozmowy 7 kwietnia 2010 r. stały się więc symbolem takiego porozumienia z Rosją, w którym Polska rezygnuje z prawdy na temat sowieckiego ludobójstwa oraz staje się energetyczną kolonią Rosji. Trudno o dobitniejszą demonstrację, co oznacza odrzucenie polityki Kaczyńskiego i jaka jest alternatywa wobec myśli niepodległościowej.

Rozmowy katyńskie są kluczem do zrozumienia wydarzeń, jakie dziś przeżywamy. Dla Rosji wyeliminowanie Kaczyńskiego z tych rozmów było warunkiem osiągnięcia swojego dziejowego celu geopolitycznego, czyli usunięcia czynnika integrującego Europę Środkową i oddzielającego Rosję od Niemiec. Tusk się na to godził. Kaczyński nie. Więc Tusk miał być fetowany, a Kaczyński eliminowany.


Decyzja Tuska o osobnym spotkaniu z Putinem w Katyniu, bez Prezydenta Kaczyńskiego, jest kamieniem węgielnym i początkiem nieuchronnego biegu wydarzeń, które doprowadziły do tragedii smoleńskiej. Po pierwsze dlatego, że było oczywiste, iż na uroczystości 10-go wraz z Prezydentem będą chcieli pojechać wszyscy, którzy od lat domagali się, by Rosja ujawniła prawdę o katyńskim ludobójstwie. W ten sposób prezydencki samolot stawał się swoistą pułapką, do której zmierzali polscy patrioci, chcący być 10 kwietnia razem ze swoim Prezydentem, właśnie dlatego, że obecność 7 kwietnia oznaczałaby akceptację rosyjskiego dyktatu.


Po drugie dlatego, że Rosja, dążąc do wyeliminowania Prezydenta, tylko spotkaniu z Tuskiem nadała status wizyty państwowej. Każdy, kto zna bizantyjskie obyczaje rosyjskie, rozumie, że musiało to mieć konsekwencje także w systemie bezpieczeństwa i w ogóle w skali zaangażowania władz rosyjskich w przygotowanie wizyty Prezydenta. Praktycznie oznaczało to np., że system automatycznego naprowadzania (ILS) 7 kwietnia podczas lądowania Tuska i Putina gwarantował bezpieczeństwo samolotom lądującym w Smoleńsku. Natychmiast jednak po odlocie premierów system zwinięto i 10-go już go oczywiście nie było.


Po trzecie wreszcie dlatego, że porozumienie katyńskie (o czym Tusk nie musiał, ale powinien wiedzieć) było częścią z góry przygotowanej operacji odzyskiwania wpływów w przestrzeni posowieckiej od Azji Środkowej po Ukrainę i Polskę. Nie przypadkiem wówczas właśnie dochodzi do przewrotu w Kirgizji, podpisania umowy z Janukowyczem w sprawie stacjonowania Floty Czarnomorskiej, rozpoczęcia budowy Nord Streamu i oficjalnego protestu Rosji w sprawie budowy w Polsce amerykańskiej bazy rakietowej.


Nawet więc jeżeli Tusk nie wiedział o tym wszystkim, gdy jesienią 2009 r. zaczynał negocjować spotkanie katyńskie (zapewne za pośrednictwem Adama Rotfelda, swego głównego przedstawiciela w rozmowach z Putinem, a zwłaszcza z Miedwiediewem), to 7 kwietnia musiał już wszystko zrozumieć. Lech Kaczyński oczywiście nie wiedział nic o groźnych szczegółach zaniechań w sferze bezpieczeństwa. Jechał do Katynia, by z determinacją przeciwstawić się polityce likwidacji Europy Środkowej. Jego przemówienie przygotowane na tę uroczystość jest tego najlepszym świadectwem. Podobnym świadectwem jest analiza przygotowana przez BBN na polecenie ministra Aleksandra Szczygły, która miała zostać opublikowana zaraz po powrocie z Katynia. Kaczyński wraz z niepodległościową elitą znalazł się w wirze wielkiej rosyjskiej operacji odzyskiwania wpływów na obszarze dawnego imperium, i to w uzgodnieniu z Niemcami oraz za zgodą rządu Donalda Tuska. Była to w istocie gigantyczna pułapka, która zatrzasnęła się 10 kwietnia wraz ze startem Tu-154 o godzinie 7.20 czasu warszawskiego.


Gruziński zamach, smoleński epilog


Te wydarzenia mają swoje antecedensy i swoje epilogi. I jedne, i drugie są swoistym, choć pozornie niewidocznym śladem przygotowań. Epilogiem jest wciąż tajemnica filmu trwającego minutę i 24 sekundy, a nagranego w 3 minuty po katastrofie. Pokazuje on wydarzenia wokół rozbitego samolotu, których prawdziwego sensu wciąż nie rozumiemy i nie chcemy dopowiedzieć. Choć przecież wszyscy z nas rozumieją, co znaczą słowa „nie ubiwaj”. Ten film obejrzało już 500 tysięcy widzów na całym świecie, nieporównanie więcej niż film Andrzeja Wajdy o Katyniu. Jak podała 27 kwietnia br. Prokuratura Generalna, Biuro Kryminalistyczne Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego uznało ten film za autentyczny... w co wciąż tak trudno uwierzyć.


Do antecedensów należy przede wszystkim operacja gruzińska. Opisując miesiąc temu szereg działań wymierzonych w Polskę, z różnych względów pominąłem „operację gruzińską”, której swego czasu poświęciłem szerszą analizę przedstawioną na seminarium w Wyższej Szkole Medialnej w Toruniu. Istotą tej operacji była próba sprawdzenia, na ile w Polsce istnieją siły zdolne zaakceptować zamach wymierzony w Prezydenta RP. Czy zdolne są one do przeciwstawienia się Prezydentowi i obozowi niepodległościowemu i czy mają szanse narzucić społeczeństwu swoją wersję wydarzeń nawet wówczas, gdy w grę wchodzi zagrożenie Głowy Państwa.

Odpowiedź znamy. Udzielono nam jej wówczas publicznie, stwierdzając: „Jaki prezydent, taki zamach, bo z 30 metrów nie trafić w samochód, to trzeba ślepego snajpera”. Swoistym zamknięciem tej operacji są przemówienia wygłaszane przez polityka chcącego uchodzić za Ojca Ojczyzny, Patera Patriae, który jest gotów wesprzeć i obronić strwożoną zamachem Polskę, zagwarantować ład, porządek, a przede wszystkim spokój. Polityk ten wciąż nie potrafi pojąć, dlaczego jego przemówienia i ton, jaki przybrał, brzmią dla Polaków jak olbrzymi dysonans. Rzecz w tym, że wbrew przygotowanym analizom w Polsce nie doszło do chaosu, strachu, atmosfery społecznego przerażenia. Przeciwnie, śmierć całej nieomal elity niepodległościowej sprawiła, że naród zaczął skupiać się wokół ocalałego spadkobiercy i realizatora polityki niepodległościowej – Jarosława Kaczyńskiego. Miejsce małości i strachu zajmuje duma z polskości i wola odzyskania wreszcie własnego państwa.


Antoni Macierewicz
Avatar użytkownika
KAROLLA
Twardziel
 
Posty: 107
Dołączył(a): piątek, 9 maja 2008, 20:12

Re: Jaroslaw Kaczynski - Prezydent RP

Postprzez siemens » poniedziałek, 10 maja 2010, 19:29

WZT napisał(a):masz cos jeszcze wesolego do wklejenia??
Jesli tak to dawaj!

Nie widzę tu nic wesołego. Armii nie mamy. Służba zdrowia umiera. Autostrad nie ma, stoczni nie ma, pracy nie ma, chyba że za najniższą krajową.
Rząd się tuczy i limuzynami rozbija, pociągi likwidują, benzyna prawie po 5 złotych, drogi w Kołobrzegu dziurawe, budżet miasta eksploduje. A Tobie jest wesoło ?
No to baw się dobrze.
Z daleka lepiej widać sprawy polskie. Dzięki Karolla.
siemens
Nowicjusz
 
Posty: 9
Dołączył(a): czwartek, 11 lut 2010, 14:42

Re: Jaroslaw Kaczynski - Prezydent RP

Postprzez KAROLLA » piątek, 14 maja 2010, 20:55

Kaczyński może wygrać w I turze
Stanisław Janecki
05.05.2010, 10:30

Notowania byłego premiera rosną, bo wielu zwolenników PO i Donalda Tuska rozczarowało się jego rządami. To uderzy w Bronisława Komorowskiego - pisze Stanisław Janecki felietonista Faktu i dodaje, że Jarosław Kaczyński ma szanse, bo jego wizja Polski nie jest nijaka, bo jest politykiem upartym, niemodnym i niekoniunkturalnym. I los Polski to dla niego sprawa fundamentalna

Jarosław Kaczyński ma szansę na prezydenturę z tych samych powodów, dla których wcześniej ich nie miał. A także z powodu swoich wad, a przynajmniej tych cech charakteru, które liczni krytycy za wady uważali. A także dlatego, że stworzył wizję Polski, która wielu doprowadza do szału, co znaczy, że nikomu nie jest obojętna. Jarosław Kaczyński uświadomił milionom Polaków, co jest dla nich ważne, co jest fundamentalne dla istnienia państwa i narodu.

Prezes PiS dzielił Polaków. Dzielił na solidarnych i liberalnych, na patriotów i kosmopolitów, na euroentuzjastów i eurorealistów, na zanurzonych w historii i tych z pamięci historycznej wypranych. Dzielił na tradycjonalistów i postępowców, na zwolenników interesu narodowego i tych, którzy ten interes uważali za ksenofobię i izolacjonizm. Dzielił na zakorzenionych i wykorzenionych, na wykorzystanych i wykorzystujących.
Podziały bywały drastyczne, ale dla wyborców istotne i poważnie przez nich traktowane. I to mimo, że wywoływały one zarzut parcia do konfrontacji oraz wykluczania tych, którzy nie należeli do obozu IV RP.


Jarosław Kaczyński był dotychczas wobec Polaków bardzo wymagający, a czasem nawet brutalnie krytyczny. Ale taki był też przecież marszałek Piłsudski, za życia przez wielu ostro krytykowany, a obecnie wręcz uwielbiany. Tacy byli Winston Churchill, Charles de Gaulle czy Ronald Reagan.


Jarosław Kaczyński dawał sygnał, że los Polski to dla niego sprawa fundamentalna. Czasem sprowadzał w ten sposób na siebie zarzut posępności, siermiężności czy bezsensownego zakorzenienia w przeszłości, podczas gdy polityka to miało być kształtowanie przyszłości. Katastrofa pod Smoleńskiem sprawiła jednak, że to, co wcześniej było uznawane za polityczny i moralny fundamentalizm stało się istotne dla milionów Polaków.
Jarosław Kaczyński ma szansę, bo po 10 kwietnia polska polityka spoważniała. A dotychczasowa narracja prezesa PiS o państwie i polityce była poważna. Miałkie i jałowe okazały się te wszystkie marketingowe i piarowskie sztuczki. Ale oczywiście to przewartościowanie nie potrwa długo. Jest jednak szansa, że polska polityka raczej nie wróci do etapu kabaretowo-cyrkowego.


Jarosław Kaczyński ma szanse, bo jest politykiem upartym, niemodnym i niekoniunkturalnym. Dotychczas było to uznawane za zestaw wzorcowych wad. Kiedy jednak polityka ulega przewartościowaniu, te wady okazują się zaletami. Wyborcy nabierają zaufania do osób, które nie zmieniają się z każdym powiewem politycznego wiatru czy podpowiedzią marketingowego guru. Od polityka oczekuje się wtedy, by jak angielski dżentelmen był co najmniej o krok za aktualną modą i obyczajowymi narowami.


Jarosław Kaczyński ma szanse, bo jego wizja Polski nie jest nijaka. Owszem, budzi ona nawet skrajne emocje czy kpiny, bo w jakimś sensie megalomańsko nawiązuje do historycznych koncepcji. Do jagiellońskiej wizji federacyjnej Rzeczpospolitej. Do prometeizmu marszałka Piłsudskiego, czyli Polski jako środkowoeuropejskiego mocarstwa. Do otwarcia na nierosyjskich wschodnich sąsiadów w duchu paryskiej „Kultury”, czyli Jerzego Giedroycia i Juliusza Mieroszewskiego. Do polityki Józefa Becka w II RP, czyli umiejętnego lawirowania między Moskwą i Berlinem.


Szanse Jarosława Kaczyńskiego są spore, bo w jego wizji rehabilituje się miliony rodaków z tzw. Polski „B”. Dotychczas politycy w przeważającej części prezentowali się jako dość bezwzględni modernizatorzy. Dla nich liczyły się głównie wielkie miasta i regiony lepiej rozwinięte. Ale we wszystkich dotychczasowych wyborach, poza parlamentarnymi w 2007 r., o wyniku decydowała właśnie Polska „B”. Ta część kraju poczuła się teraz dumna i wiele wskazuje na to, że bardzo licznie stawi się przed urnami.


Notowania byłego premiera rosną, bo wielu zwolenników PO i Donalda Tuska rozczarowało się jego rządami. To uderzy w Bronisława Komorowskiego, obecnie drugiej postaci w tej formacji. Szczególnie dotyczy to ludzi młodych, których nęcono wizją drugiej Irlandii. Dziś Irlandia jest pogrążona w kryzysie, więc to żaden wzorzec, a ci, którzy mieli ochoczo wracać, nie mają w ojczystym kraju przyszłości, bo bezrobocie rośnie, a życiowe szanse są takie sobie.


Najbliższe wybory będą plebiscytem w takim samym stopniu jak rywalizacja w 1995 r. Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego. To będzie pełna polaryzacja polityki. Dlatego inni kandydaci nie będą się liczyć nawet w pierwszej turze. I wyborcy będą uwzględniać to, że jedna formacja, czyli PO mogłaby opanować całą scenę. A to, w przeciwieństwie do 2007 r., nie wywołuje już specjalnego entuzjazmu.


Te wybory będą inne niż poprzednie, bo odbędą się na początku szczytu wakacyjnych wyjazdów. A wyjadą głównie mieszkańcy wielkich miast, którzy dotychczas w większości głosowali na kandydatów PO. I nic nie wskazuje na to, że będzie im się chciało brać zaświadczenia, by głosować w miejscu wakacyjnego wypoczynku. To wszystko oznacza, że prezydenta możemy poznać już po pierwszej turze. I że zwycięzcą może być Jarosław Kaczyński.

Stanisław Janecki
Avatar użytkownika
KAROLLA
Twardziel
 
Posty: 107
Dołączył(a): piątek, 9 maja 2008, 20:12

Re: Jaroslaw Kaczynski - Prezydent RP

Postprzez SlaY^ » sobota, 15 maja 2010, 10:51

KAROLLA napisał(a):
Notowania byłego premiera rosną, bo wielu zwolenników PO i Donalda Tuska rozczarowało się jego rządami. To uderzy w Bronisława Komorowskiego - pisze Stanisław Janecki felietonista Faktu(...)


Już w tym momencie musiałem się zastanowić, czy jest sens dalej czytać, bo Fakt to zwykły brukowiec, żywiący się ludzką głupotą i nieszczęściem oraz życiem pseudogwiazdek, ale... nie oceniajmy książki po okładce.

KAROLLA napisał(a):Jarosław Kaczyński ma szansę na prezydenturę z tych samych powodów, dla których wcześniej ich nie miał. A także z powodu swoich wad, a przynajmniej tych cech charakteru, które liczni krytycy za wady uważali. A także dlatego, że stworzył wizję Polski, która wielu doprowadza do szału, co znaczy, że nikomu nie jest obojętna. Jarosław Kaczyński uświadomił milionom Polaków, co jest dla nich ważne, co jest fundamentalne dla istnienia państwa i narodu.


No i nie zawiodłem się. J. Kaczyński uświadomił milionom Polaków, co jest dla nich ważne... Więc co jest dla nas ważne? Takie lanie wody jest dobre podczas prac klasowych, kiedy i tak wiesz, że nic nie napiszesz, ale nie w ogólnopolskiej gazecie.

KAROLLA napisał(a):Jarosław Kaczyński był dotychczas wobec Polaków bardzo wymagający, a czasem nawet brutalnie krytyczny. Ale taki był też przecież marszałek Piłsudski, za życia przez wielu ostro krytykowany, a obecnie wręcz uwielbiany. Tacy byli Winston Churchill, Charles de Gaulle czy Ronald Reagan.


Tutaj pan dziennikarz niesamowicie zaszalał. J. Kaczyński potrafił krytykować, ale tylko polityków opozycji, nie przypominam sobie twardych słów skierowanych do narodu. I nic dziwnego, bo przecież to odbierało by ciężko zdobyte poparcie. Dlatego porównywanie Kaczyńskiego do Piłsudskiego to farsa, argumentowana tym, że obaj politycy są/byli nielubiani, z tą różnicą, że Piłsudskiemu obojętne było, czy ktoś go popierał, czy nie, więc nie bał się mówić mocnych słów typu: 'Naród wspaniały, tylko ludzie [beeep].'


KAROLLA napisał(a):Jarosław Kaczyński dawał sygnał, że los Polski to dla niego sprawa fundamentalna. Czasem sprowadzał w ten sposób na siebie zarzut posępności, siermiężności czy bezsensownego zakorzenienia w przeszłości, podczas gdy polityka to miało być kształtowanie przyszłości. Katastrofa pod Smoleńskiem sprawiła jednak, że to, co wcześniej było uznawane za polityczny i moralny fundamentalizm stało się istotne dla milionów Polaków.


Właśnie, los Polski, nie Polaków. Pracowanie dla dobra kraju, nie dla siebie. Twoja praca dobrem ogółu. Dziwne znajome hasła.

KAROLLA napisał(a):Miałkie i jałowe okazały się te wszystkie marketingowe i piarowskie sztuczki. Ale oczywiście to przewartościowanie nie potrwa długo. Jest jednak szansa, że polska polityka raczej nie wróci do etapu kabaretowo-cyrkowego.


Nie wiem jak trzeba być łatwowiernym, żeby myśleć, że Kaczyński nie korzysta z piarowskich sztuczek. Styl ubierania (garnitur + czarny krawat), otworzenie się na internet, spot kręcony w muzeum Powstania Warszawskiego...

KAROLLA napisał(a):Jarosław Kaczyński ma szanse, bo jest politykiem upartym, niemodnym i niekoniunkturalnym. Dotychczas było to uznawane za zestaw wzorcowych wad. Kiedy jednak polityka ulega przewartościowaniu, te wady okazują się zaletami. Wyborcy nabierają zaufania do osób, które nie zmieniają się z każdym powiewem politycznego wiatru czy podpowiedzią marketingowego guru. Od polityka oczekuje się wtedy, by jak angielski dżentelmen był co najmniej o krok za aktualną modą i obyczajowymi narowami.


Z tego wynika, że wyborcy nie powinny głosować na J. Kaczyńskiego, bo ostatnio stał się on dziwnie prorosyjski, spot kierowany do Rosjan, ocieplenie stosunków z Moskwą... A przecież tak narzekał na ten sposób działania rządu. No tak, to było przed 10 kwietnia.

KAROLLA napisał(a):Te wybory będą inne niż poprzednie, bo odbędą się na początku szczytu wakacyjnych wyjazdów. A wyjadą głównie mieszkańcy wielkich miast, którzy dotychczas w większości głosowali na kandydatów PO. I nic nie wskazuje na to, że będzie im się chciało brać zaświadczenia, by głosować w miejscu wakacyjnego wypoczynku. To wszystko oznacza, że prezydenta możemy poznać już po pierwszej turze. I że zwycięzcą może być Jarosław Kaczyński.


Chciałem zwrócić uwagę na zabawny błąd myślowy. Jeśli wyjazdy mają decydować o wygraniu przez któregoś z kandydatów wyborów, to raczej mowa tutaj o drugiej turze, która nastąpi na początku lipca, czyli właśnie 'na początku szczytu wakacyjnych wyjazdów'.
Avatar użytkownika
SlaY^
Ważniak
 
Posty: 249
Dołączył(a): środa, 27 lip 2005, 21:46
Lokalizacja: Kołobrzeg

Re: Jaroslaw Kaczynski - Prezydent RP

Postprzez KAROLLA » wtorek, 8 cze 2010, 20:57

"Kaczynski powinien wygrac" - warte przeczytania:

http://www.fakt.pl/Kaczynski-powinien-w ... 962,1.html
Avatar użytkownika
KAROLLA
Twardziel
 
Posty: 107
Dołączył(a): piątek, 9 maja 2008, 20:12

Re: Jaroslaw Kaczynski - Prezydent RP

Postprzez KAROLLA » poniedziałek, 21 cze 2010, 20:36

Widac, ze faktycznie polonia wiedzi sprawy polskie zdecydowanie inaczej. 80% glosowalo za Jaroslawem Kaczynskim.
Avatar użytkownika
KAROLLA
Twardziel
 
Posty: 107
Dołączył(a): piątek, 9 maja 2008, 20:12

Re: Jaroslaw Kaczynski - Prezydent RP

Postprzez Flo » wtorek, 22 cze 2010, 16:14

KAROLLA napisał(a):Widac, ze faktycznie polonia wiedzi sprawy polskie zdecydowanie inaczej. 80% glosowalo za Jaroslawem Kaczynskim.


dzieje sie tak dlatego ze w USA glosowali ludzie w Twoim wieku czyli starszyzna, poniewaz mlodzi siedza tam na nielegalu albo maja gdzies kraj z ktorego nawiali. A jak wiadomo elektorat Kaczynskiego jest blizej 100 aniezeli dalej.
Avatar użytkownika
Flo
Arcymistrz
 
Posty: 3981
Dołączył(a): czwartek, 2 lut 2006, 10:58
Lokalizacja: pod spodem
Gadu-Gadu: 0

Re: Jaroslaw Kaczynski - Prezydent RP

Postprzez McCool » czwartek, 24 cze 2010, 14:06

Ciekawa teoria.
Avatar użytkownika
McCool
Rycerz forum
 
Posty: 1492
Dołączył(a): piątek, 16 kwi 2004, 20:22
Lokalizacja: Polska

Następna strona

Powrót do :: wydarzenia, opinie, komentarze

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

cron