Strona 1 z 4
Wracajcie z Anglii budować stadiony

Napisane:
czwartek, 19 kwi 2007, 06:24
przez McCool
Nasi budowlańcy w Irlandii i hydraulicy we Francji mogą pakować walizki i rezerwować bilety na powrót do kraju. Nie dość, że od wielu miesięcy polska gospodarka pędzi jak szalona, to teraz wygraliśmy rywalizację o organizację mistrzostw Europy w piłce nożnej - pisze DZIENNIK
Ekonomiści nie mają wątpliwości: najbliższe 5 lat oznacza dla nas czas niespotykanej dotąd prosperity. Tysiące nowych miejsc pracy powstaną w budownictwie, usługach, handlu i turystyce. Razem z nimi pójdą w górę płace, bo przedsiębiorcy nie będą mieli wyboru - albo dołaczą do ogólnonarodowego placu budowy, albo wielkie zyski przejdą im koło nosa. Razem z tym zmieni się polska wędrówka ludów: Polacy już nie będą tak tłumnie wyjeżdżać do Anglii czy Hiszpanii. Wręcz przeciwnie, część z tych, którzy już są poza granicami, zatęskni za krajem - bo i tu będzie się można dorobić.
"Mistrzostwa w Polsce, powstające nowe miejsca pracy i coraz lepsze płace z pewnością przekonają wiele osób do powrotu z emigracji zarobkowej" - uważa Marek Wołyniec z firmy Accept Group rekrutującej polskich budowlańców do pracy przy inwestycjach związanych z olimpiadą w Londynie w 2012 r.
Już dziś zresztą pojawiają się pierwsze sygnały zmian: firmy budowlane należą do najszybciej i najchętniej podnoszących płace.
To jednak dopiero przygrywka, bo inwestycyjne szaleństwo dopiero nadejdzie - tak było choćby w Portugalii, która jest organizatorem poprzednich mistrzostw w europejskiej piłce.
"Minimum dla powracającego z Wysp niewykwalifikowanego robotnika to 2,5 tys. zł na rękę" - mówi Wołyniec. W przypadku fachowców jest to nawet dwa razy więcej.
Na budowlańcach jednak się nie zakończy. Tysiące nowych, młodych pracowników znajdzie zatrudnienie w hotelach, restauracjach i pubach. W każdym z czterech miast ich właściciele już zaczynają myśleć o inwestycjach. Tak jak Ireneusz Szydłowski, właściciel jednej z gdańskich restauracji, który zapowiada zatrudnienie nowych osób do kuchni. Jeszcze dalej idzie Piotr Przykaza, warszawski restaurator.
"Mam już trzy restauracje. Myślę jednak o otworzeniu kolejnych. Wypromowanie Polski przy okazji mistrzostw zapewni mi klientów, w tym obcokrajowców, na długie lata" - mówi Przykaza.
Planom przedsiębiorców przyklaskują ekonomiści. I wpadają w podobny, optymistyczny ton. - Można szacować, że organizacja Euro stworzy nawet 200 tys. nowych miejsc pracy. Połowa z nich pozostanie na stałe - twierdzi Sebastian Gościniarek z PricewaterhouseCoopers.
Gigantyczne znaczenie będą miały inwestycje infrastrukturalne - choćby budowa stadionów piłkarskich w największych miastach polski. Już dziś wiadomo, że Ministerstwo Transportu przyspieszy program rozbudowy sieci autostrad, w tym tras A1, A2 i A4. Pomogą w tym pieniądze z unijnego budżetu, z którego w latach 2007 - 2013 otrzymamy na ten cel ok. 10 mld euro. Czeka nas także radykalna modernizacja kolei i rozbudowa regionalnych lotnisk.
To wszystko pochłonie grube miliardy złotych. Ale z Unii Europejskiej dostaniemy na przygotowanie infrastruktury dodatkowe 40 mld euro. Władze przekonują więc, że pieniędzy na organizację Euro nie zabraknie. Prezydent Lech Kaczyński poinformował wczoraj, że pieniądze na organizację Euro będą pochodziły m.in. z budżetu państwa, samorządów i od prywatnych przedsiębiorców. A wpompowanie ich w gospodarkę przy obecnej dobrej koniunkturze powinno zwiększyć zyski. "Za pięć lat powinniśmy być o 30 proc. zamożniejsi" - uważa prezydent.
A to oznacza, że w błyskawicznym tempie zaczniemy gonić zamożną Europę Zachodnią. Czas ku temu najwyższy.
source
Buehehe no właśnie. My tu się jaramy grubymi milionami otrzymanymi na budowę, ale nikt nie pomyślał, kto będzie budować


Napisane:
czwartek, 19 kwi 2007, 08:59
przez cushu
Nasi wschodni przyjaciele, którzy będą pracowali lepiej i taniej niż Polacy...

Napisane:
czwartek, 19 kwi 2007, 11:49
przez Martius
Jasne już wiedze jak grono naszych kochanych fachowców wraca do polski.
Odpowiedzcie sobie sami na pytanie czy jeżeli ktoś zaczął układać sobie wszystko tam , to czy rzuci to wszystko, aby ponownie zaryzykować, bo mamy euro 2012? To ze w portugalii bym boom nie znaczy, że w Polsce musi.

Napisane:
czwartek, 19 kwi 2007, 12:02
przez cushu
Boom to chyba już mamy, a przynajmniej budowlany
Poza tym nie spotkałem człowieka, który nie chciałby wracać.. warunki - 2000 na rękę za 8 godzin pracy (chociaż pewnie nie w budowlance, bo tu i w Polsce i w Anglii bardziej opłaca się być na swoim)

Napisane:
czwartek, 19 kwi 2007, 13:27
przez McCool
slonkokg napisał(a):W budowlance w Kołobrzegu można spokojnie wyciągnąć 2000 pln na rękę za 8h pracy w ciągu dnia, 6 dni w tygodniu + premie. Teraz jest raj dla budowlańców w Polsce. Ostatnio pytałam się znajomej ile jej mąż zarabia i ile teraz budowlaniec zarabia. Potwierdziła.
I co to za zarobek w stosunku do rodzaju pracy? Sekretarka w szanującym się biurze zarabia więcej na łapę...

Napisane:
czwartek, 19 kwi 2007, 13:32
przez Agunia
McCool napisał(a):slonkokg napisał(a):W budowlance w Kołobrzegu można spokojnie wyciągnąć 2000 pln na rękę za 8h pracy w ciągu dnia, 6 dni w tygodniu + premie. Teraz jest raj dla budowlańców w Polsce. Ostatnio pytałam się znajomej ile jej mąż zarabia i ile teraz budowlaniec zarabia. Potwierdziła.
I co to za zarobek w stosunku do rodzaju pracy? Sekretarka w szanującym się biurze zarabia więcej na łapę...
sekretarka?
co to za zarobek? 2000 na rękę to mało?


Napisane:
czwartek, 19 kwi 2007, 13:42
przez Agunia
slonkokg napisał(a):
Ale nie można z drugiej strony mówić, że są to psie pieniądze w dzisiejszych czasach, w takiej mieścinie jak Kg... Tak mi się zdaje...
no właśnie o to mi chodziło, jak na obecne warunki to moim zdaniem dużo
a że praca ciężka i niebezpieczna to się oczywiście zgadzam i pewnie, że należałoby się więcej.... z resztą każdemu by się należało, nie tylko w tym zawodzie

Napisane:
czwartek, 19 kwi 2007, 13:46
przez cushu
Ale dostać się na sekretarkę do szanującego się biura to nie taka łatwa sprawa.. wygląd, wiek, znajomość języków. Przez wiele lat mi powtarzano "Nie chciało się nosić teczki, trzeba dźwigać dziś woreczki" I tak było zawsze, że kto ma szkołę ten ma lżej..
zawsze, aż do dziś, bo okazuje się, że ludzie po studiach robią sobie kursy zawodowe, bo z pracy fizycznej będą mieli większą kasę. Kiedyś śmialiśmy się, że polscy doktoranci kopią grządki w Holandii, dziś okazuje się, że będziemy mieli ekipy spawaczy filozofów i floty sztaplarek ujeżdżanych przez socjologów.
Z drugiej strony to naturalna konsekwencja bumu studenckiego, jaki mieliśmy do niedawna. Ludzie szli na studia, które są trendy, albo które dawały możliwość dobrych zarobków.. teraz ci ludzie, którzy nie wybrali swoich studiów z powołania zmieniają zawody, a o stanowiska walczą już tylko ci, którzy na swoich studiach znaleźli się nieprzypadkowo.

Napisane:
czwartek, 19 kwi 2007, 13:46
przez Demurrer
Wątpię aby komuś się opłacało wracać z Anglii żeby zarabiać 2000zł...

Napisane:
czwartek, 19 kwi 2007, 13:46
przez McCool
Zgodzę się, nie można powiedzieć że jest źle, bo wszystko zmierza w coraz to lepszym kierunku... ale... Niby średnia płaca już dobija do 3 tysięcy złotych, jednak dopóki taka statystyczna sprzątaczka nie zarobi tych 3 tys. na rękę (przy obecnych cenach) to nie będzie można powiedzieć że w Polsce się godziwie żyje. 2 tys. to nie są godziwe pieniądze dla budowlańca i każdego innego zawodu z resztą, bo zarabiając tyle żaden bank myślę nie da Ci kredytu i tym samym się nie dorobisz własnego M - a to myślę jest najlepsza wytyczna.
Chociaż fakt faktem mieszkamy w dziurze zwanej KG i tutaj ma się z lekka zniekształcone pojęcie o zarobkach. Ale co tu się dziwić, jeśli jedyny kto zarabia tutaj ponad średnią krajową, to właściciele tych wszystkich molochów


Napisane:
czwartek, 19 kwi 2007, 14:03
przez cushu
To czy dostaniesz kredyt zależy bardziej od rodzaju umowy na jakiej pracujesz...
przy 2000 i umowie na czas nieokreślony i stabilnej branży, myślę że możesz liczyć na jakieś 180,000 zł na mieszkanie.
2000 na rękę w Polsce, to praktycznie tyle samo co przeciętna płaca w angielskiej fabryce jaką dostaje Polak, czyli 200 funtów tygodniowo. (chyba, że mieszka się w Warszawie, to już trochę inaczej ze względu na koszty życia). Czyli 2000 tu czy 800 funtów tam, to na jedno wychodzi.

Napisane:
czwartek, 19 kwi 2007, 14:16
przez loisslane
Zgadzam się z McCool: mieszkając w Kołobrzegu mamy zniekształcone wyobrażenie o zarobkach. Kiedy moim pracodawcą był warszawiak, wielokrotnie otwierał usta ze zdziwienia, kiedy przeprowadzając z kołobrzeżaninami rozmowy kwalifikacyjne na różne stanowiska słyszał odpowiedź na pytanie o spodziewane zarobki. Nie mógł się nadziwić, że ludzie chcą tutaj pracować za tak śmieszne pieniądze. Mówił, że u niego w Warszawie nikt by za takie sumy nie pracował.
Tak, Kołobrzeg nie jest Warszawą, to fakt. Inna sprawa, że sami godzimy się na pracę za śmieszne pieniądze. Myślicie, że pracodawca będzie namawiał na wyższą pensję? Akurat! Jeszcze się ucieszy, że trafił na takiego naiwniaka. Brak nam asertywności, determinacji i poczucia własnej wartości, a pracodawca zaciera ręce i z chęcią to wykorzystuje. Często nawet kiedy wiemy, że gdybysmy zaprotestowali i zażądali godziwych warunków, szef bez nas nie dałby rady albo miałby problem z zatrudnieniem kogoś innego, to i tak siedzimy cicho, żeby tylko mieć tę pracę. Sytuacja jest frustrująca, ale kółko się zamyka. Jakaś pozbawiona rozsądku lojalność? Strach przed bezrobociem? Sorry, ale skoro za granicę wyjechało milion ludzi, to logicznym następstwem tego są wolne miejsca pracy. Trzeba tylko chcieć poszukać.