Generał napisał(a):Twoja wypowiedź jest doskonałym przykładem braku zrozumienia tamtej kultury.
Przykładasz europejską miarkę i dziwisz się jaki wychodzi wynik.
Dla Europejczyka i Amerykanina wartością jest pieniądz, pozycja towarzyska, i dobra materialne, dla nich honor i prorok.
Nie da się porównywać obu kultur i wyciągać wniosków, trzeba przyjąć do wiadomości to, że jest to inna kultura i ją szanować bez oceniania jej wartości.
Zwróć uwagę, że rola kobiety w kulturze europejskiej jest także marginalizowana, przykładem są południowe Włochy, Niemcy do 1945 roku, a zdobycze pluralizmu i feminizmu w naszej kulturze nie są wcale takie stare i oczywiste dla wszystkich mężczyzn.
Wydaje mi się, że pieniądze, pozycja towarzyska i dobra materialne, są to przymioty porządane w każdej kulturze, taka jest poprostu natura ludzka.
Porównywać obie kultury moim zadniem się da: występują w tym samym czasie na zbliżonych terenach i nie są od siebie izolowane. Ja nigdzie nie przekreślam wartości kultury ale ją komentuje zmiany jakie w niej zaszły od czasów średniowiecza (kiedy to świat arabski królował na polach tolerancji i edukacji).
I zauważam, że oni nawet nie tyle stoją w miejscu co przenoszą właśnie te, moim zdaniem, złe nawyki kulturowe do świata który w mniejszym lub większym stopniu zdominowany jest cywilizację tzw. Zachodu.
Jestem zdania że etos prawdziwego Araba pozostał już tylko w grupach pustynnych Beduinów, którzy cywilizacyjnie i technicznie znajdują się ciągle jakoś koło podbojów Mahometa. Dla tych ludzi jestem pełen szacunku i podziwu, kultywują oni tradycje i zwyczaje swoich przodków stojąc na równi z nielicznymi już grupami, Eskimosów, Mongołów czy mieszkańców Amazonii. Wynika to jednak z uwarunkowań klimatyczno geograficznych, że tak powiem, ludzie ci żyją w tak ekstremalnych warunkach że nic co niesprawdzone przez pokolenia u nich nie działa.
Ale jednak ogrom świata Arabskiego znajduje się w grupie, która ma kontakt ze światem zachodnim. I tutaj widać moim zadaniem zacofanie ich kultury: Arab z 1006 roku krzyczał "Allah Akbar", walcząc z najeżdzającymi ich kraj żołnierzami, Arab z 2006 roku dalej krzyczy "Allah Akbar" tyle że wysadzając siebie i wielu bogu-ducha winnych ludzi twierdząc, że robi to w obronie swojej wiary. Jednak czym on różni się od żyjącego 1000 lat wcześniej kolegi z Francji który gotowy był w imię Chrystusa i Kościoła Świętego mordować mieszkańców na stopniach jerozolimskich meczetów? Tym że używa innego narzędzia mordu?
Dlatego jeszcze raz podkreśle: MOIM zdaniem, świat arabski znajduje się teraz na poziomie naszego średniowiecza i porównywać te kultury można jako że powstawały obok siebie, oddziaływując jedna na drugą.