qrczak napisał(a):W tym akurat wypadku niby brakuje kilku punktów procentowych, aby zakazać fuzji.
Skoro brakuje kilku punktów procentowych to chyba wszystko jest w porządku i raczej nie można mówić o monopolu, więc wygląda to na zwykły skok Kaczorów na własność prywatną. Jedyne z tego całego zamieszania jakie urządzają co mnie cieszy to silne euro.
Prawo antymonopolowe to jedno. Powołałem je po to, aby wskazać absurdalność Twego pytania.
W tej jednak sprawie spór dotyczy realizacji umowy cywilnoprawnej między Polską a Uni Credito, który przejmując akcje w PKO SA zobowiązał się nie przejmować akcji innych banków w Polsce (czy jakoś tak).
Wiadomo, że przejmuje pośrednio poprzez przejęcie nie samego banku ,ale jego zagranicznego udziałowca. Ale skutkiem będzie przejęcie innego polskiego banku, co jest sprzeczne z umową prywatyzacyjną. Polski rząd ma obowiązek egzekwować postanowień tej umowy.
Spór prawny nie jest oczywiście jednoznaczny, bo następuje przejęcie pośrednie i jakby przypadkowe. Nie wiadomo, czy będzie można je uznać za przejęcie o którym mówi umowa prywatyzacyjna, a jeśli tak, to czy to przejęcie wbrew umowie rodzi tylko odpowiedzialność odszkodowawczą Uni C czy też może doprowadzić do nie wydania zgodny przez KNB na wykonywanie przez Uni praw z akcji BPH.
W każdym razie nie można robić zarzutu rządowi, że próbuje egzekwować zapisy umowy łączącej go z prywatnym przedsiębiorcą. Mimo że spór ten może przegrać. Jak każdy spór prawny. W umowach nie da się bowiem wszystkich możliwych zwrotów akcji przewidzieć. Tym bardziej, ze to nie Marcinkiewicza rząd tę umowę podpisywał.