U-S napisał(a):...Urban nie wie, co to moralność, w nosie ma wszelkie zasady etyki. Przegina w każdym numerze swojego brukowca, żyje tym wszystkim Czasami powinien się jednak opamiętać, bo wolność słowa też ma pewne granice, poza które nie powinno się wykraczać...
Teoretycznie masz rację. Ale praktycznie nie.
Wolność słowa może i ma granicę, ale problemem jest: gdzie ją wyznaczyć. Dla kogoś występ Urbana będzie ja przekraczał, dla kogoś innego nie. Ustanowienie jednej nieprzekraczalnej granicy (jak chce to zrobić aktualnie rządzący w Polsce reżim) spowoduje, że tacy dziennikarze jak Urban lub p. Szczuka ją przekroczą - za co pewnie spotkają ich jakieś nieprzyjemności.
Przeciwny jestem ustanawianiu (za moje pieniądze zresztą) strażników, którzy mieli by tej granicy pilnować. Taka granica powinna być w każdym prawidłowo wychowanym przez ojca i matkę człowieku. Jeśli oni popełnili błędy wychowawcze, to żaden sąd już ich nie naprawi.
Sytuacje takie ja ta, mogą jedynie spowodować to, że paru ludzi poczuje się urażonych, na czym się skończy. Na szczęście "poczucie się urażonym" nie powoduje ofiar śmiertelnych ani strat materialnych.
Co najwyżej możemy sobie pomyśleć że Urban to bydlak - zapewne nie odmówi on nam prawa do mówienia o nim w ten sposób. Sam przecież korzysta z prawa do obrażania innych.