przez Kalynka » wtorek, 6 gru 2005, 17:05
Sama przez ostatni miesiac pracowalam w sklepie z markowa odzieza. Uwierzcie mi, latwo jest narzekac klientowi, ze sprzedawca nie tryska humorem i usmiechem, ale ilu chamow i prostakow oczekujacych zlota za grosze psuje nam codzienne krew. Oczywiscie wiele zalezy od osoby, ja staram sie byc uprzejma i mila, wita klienta 'dziendobry' ale slyszalam riposty 'A co to [beeep] za dzien ze wszyscy tu dziendobry mowia? Prowizje od tego macie?' to czasem naprawde sie odechciewa. Co do chodzenia za klientem, w wielu sklepach kontrolowana jest sprzedaz kazdego ze sprzedawcow, dlatego wielu az nadskakuje i przesadza, ale to nie jest widzi misie. Mysle, ze podstawa jest symbioza, jakie nastawienie, taka reakcja zwrotna.