Strona 1 z 3

Muzyczne pożegnanie lata...

PostNapisane: wtorek, 29 sie 2006, 23:33
przez r00t
Tutaj możecie sobie podyskutować :)

PostNapisane: środa, 30 sie 2006, 09:04
przez r00t
będzie dobrze wyglądało... całkowicie nie znikną, będzie małe przemeblowanie.

PostNapisane: środa, 30 sie 2006, 09:50
przez redlovebloodgirl
no to moze jakis wiekszy forumowy wypad? :twisted:

PostNapisane: środa, 30 sie 2006, 10:07
przez GJPM
>>> Zapraszam wszystkich chętnych i spragnionych tańca przy muzyce mocno tanecznej - ale nie nudnej... <<<

A jaka to jest nudna? Nudna dla Ciebie?

>>> Będzie house i electro, czyli to co sprzedaje się najlepiej na parkietach wielkich miast... gdzie nocą się nie śpi, bo szkoda czasu na sen.<<<


Tego już próbowano w Kołobrzegu, średnio się powiodło. Trochę nam brakuje do wielkich miast, szczególnie jeśli chodzi nieprzypadkowych konsumentów muzyki, którą zaprezentujesz w sobotę. Cóż, knajpa jest mała, więc jest sznsa, że będzie pełna... powodzenia ;-)

PostNapisane: środa, 30 sie 2006, 10:20
przez r00t
GJPM napisał(a):A jaka to jest nudna? Nudna dla Ciebie?

Tego już próbowano w Kołobrzegu, średnio się powiodło. Trochę nam brakuje do wielkich miast, szczególnie jeśli chodzi nieprzypadkowych konsumentów muzyki, którą zaprezentujesz w sobotę. Cóż, knajpa jest mała, więc jest sznsa, że będzie pełna... powodzenia ;-)


No powszechnie panuje opinia, że taneczna muzyka elektroniczna to tylko "umcy umcy" nudne i bezduszne.. ...a tak nie jest moim zdaniem... pisząc "nie nudna" miałem na myśli to , że nie ma co popadać w stereotypy... a niestety stereotypy bardzo często widać... nawet na tym forum...

Co do próby... czasami trzeba zrobić coś kilka razy, jak się nie uda to znowu kilka razy... wszystko jest kwestią wytrwałości. Jak się nie uda... cóż, takie życie, ale można wtedy spokojnie usiąść i stwierdzić - luz, próby były widać nie ma sensu dalej próbować...

Co do konsumentów... no zgadzam się, ale myślę, że wszystko jest względne. Osoby, które że tak powiem nie mają "klapek" na uszach odnajdą się wszędzie... nawet w muzyce której kompletnie nie znają. Co do samej zabawy... to już jest złożona kwestia... i też zależy od zgromadzonych.

PostNapisane: środa, 30 sie 2006, 10:47
przez GJPM
r00t napisał(a):No powszechnie panuje opinia, że taneczna muzyka elektroniczna to tylko "umcy umcy" nudne i bezduszne.. ...a tak nie jest moim zdaniem... pisząc "nie nudna" miałem na myśli to , że nie ma co popadać w stereotypy... a niestety stereotypy bardzo często widać... nawet na tym forum...

Co do próby... czasami trzeba zrobić coś kilka razy, jak się nie uda to znowu kilka razy... wszystko jest kwestią wytrwałości. Jak się nie uda... cóż, takie życie, ale można wtedy spokojnie usiąść i stwierdzić - luz, próby były widać nie ma sensu dalej próbować...

Co do konsumentów... no zgadzam się, ale myślę, że wszystko jest względne. Osoby, które że tak powiem nie mają "klapek" na uszach odnajdą się wszędzie... nawet w muzyce której kompletnie nie znają. Co do samej zabawy... to już jest złożona kwestia... i też zależy od zgromadzonych.


To, co dla nas umcy umcy, może być fascynująco-pasjonujące dla 1000 innych osób, więc nie wiem, czy można mówić o stereotypach, jeśli nie jesteśmy w większości.

Co do wytrwałości.. to żeby o niej mówić, trzeba najpierew często próbować. Nie wiem, Tobie pewnie powiedzie się za pierwszym (a raczej zdaje się, że drugim) razem. Jeśli tak, to może potem spróbujesz zrobić większą imprezę. Szczerze życzę powodzenia Tobie, i każdej innej podejmującej takie próby osobie. Jeśli tak się stanie, to jest szansa, że miejsca, które piszą sobie w nazwie "klub muzyczny" w końcu zasłużą na takie miano.

Co do osób, które nie mają "klapek na uszach"... ja mówię, że nie ważne gdzie, ważne z kim... niestety, niekiedy ci, którzy twierdzą, że takowych klapek nie poisadają i potrafią się odnaleźć wszędzie, też czasem narzekają... Na szczęście każdy z nas sam decyduje o tym, gdzie i czego słucha, więc zawsze można zostać w domu, nawet jeśli jeden adapter nie działa :P

PostNapisane: środa, 30 sie 2006, 11:14
przez r00t
GJPM napisał(a):To, co dla nas umcy umcy, może być fascynująco-pasjonujące dla 1000 innych osób, więc nie wiem, czy można mówić o stereotypach, jeśli nie jesteśmy w większości.

Co do wytrwałości.. to żeby o niej mówić, trzeba najpierew często próbować. Nie wiem, Tobie pewnie powiedzie się za pierwszym (a raczej zdaje się, że drugim) razem. Jeśli tak, to może potem spróbujesz zrobić większą imprezę. Szczerze życzę powodzenia Tobie, i każdej innej podejmującej takie próby osobie. Jeśli tak się stanie, to jest szansa, że miejsca, które piszą sobie w nazwie "klub muzyczny" w końcu zasłużą na takie miano.

Co do osób, które nie mają "klapek na uszach"... ja mówię, że nie ważne gdzie, ważne z kim... niestety, niekiedy ci, którzy twierdzą, że takowych klapek nie poisadają i potrafią się odnaleźć wszędzie, też czasem narzekają... Na szczęście każdy z nas sam decyduje o tym, gdzie i czego słucha, więc zawsze można zostać w domu, nawet jeśli jeden adapter nie działa :P


Co do umcy umcy ...ja nie rozpatruję tego większościowo lub mniejszościowo... miałem na myśli osoby, które nieznając czegoś, albo mając blade pojęcie przyklejają metkę...

Ja nie wiem czy wyjdzie. Cała ta impreza ma charakter raczej spontaniczny i "nieprofesjonalny" . Nic się w sumie tutaj nie dzieje (mam na myśli miasto) więc może mała odmiana... Co do wytrwałości... ja raczej nie mam zamiaru być wielką gwiazdą... po prostu lubię muzykę, martwi mnie to że dookoła playlisty są tak "kamienne", że żadna siła ich nie rusza... nie mówiąc o upływie czasu, więc chcę sobie spróbować pograć ot tak.. i mam nadzieję, że publika (jeżeli się zjawi) to doceni a nie będzie się czepiać że na 8 kawałku bity się rozjechały.

Jak najbardziej się zgadzam, że nie ważne gdzie za to ważne z kim. Ale, czasami najtwardsi wymiękają jak po raz 3535674 słyszą to samo... i to nie ma nic wspólnego z odnajdywaniem się... czy klapkami lub ich brakiem :)

PostNapisane: środa, 30 sie 2006, 11:30
przez GJPM
r00t napisał(a):
Ja nie wiem czy wyjdzie. Cała ta impreza ma charakter raczej spontaniczny i "nieprofesjonalny" . Nic się w sumie tutaj nie dzieje (mam na myśli miasto) więc może mała odmiana... Co do wytrwałości... ja raczej nie mam zamiaru być wielką gwiazdą... po prostu lubię muzykę, martwi mnie to że dookoła playlisty są tak "kamienne", że żadna siła ich nie rusza... nie mówiąc o upływie czasu, więc chcę sobie spróbować pograć ot tak.. i mam nadzieję, że publika (jeżeli się zjawi) to doceni a nie będzie się czepiać że na 8 kawałku bity się rozjechały.


Nie stresuj się, Panie Administratorze Imperatorze, jakos pójdzie :P
Na pewno się spodoba, a nawet jeśli coś miałoby się nie powieść (w co wątpię), to i tak możesz być spokojny, bo knajpa to nie poznański lub trójmiejski klub więc nie będzie 2000 ludzi. A nawet, gdyby miało sie tyle przewinąć, to rotacja będzie musiała być duża ze względu na rozmiar lokalu, więc gdyby nawet miało Ci nie wyjsć w kilku miejscach, to i tak nikt nie powie, że cały czas było źle, bo za każdym razem usłyszy to ktoś inny :P

Co do bycia wielką gwiazdą.... pojęcie względne. Można być wielką gwiazdą jeśli ma się grono odbiorców, choćby składało się z jednej osoby. (no, moze jak grono, to z dwóch :) )

Bedzie dobrze. Więcej powiem Ci w niedzielę.

PostNapisane: środa, 30 sie 2006, 13:15
przez cwancyk
czyli w knajpie 20 osób i po imprezie, Sjesta to fajna knajpina ale maleńka zdecydowanie nie nadaje się na tańcowanie, na posiedzenie na mega wygodnych fotelach i kanapach zdecydowanie tak :mg:

PostNapisane: środa, 30 sie 2006, 13:18
przez r00t
cwancyk napisał(a):czyli w knajpie 20 osób i po imprezie, Sjesta to fajna knajpina ale maleńka zdecydowanie nie nadaje się na tańcowanie, na posiedzenie na mega wygodnych fotelach i kanapach zdecydowanie tak :mg:


no ja pamiętam za czasów wcześniejszych (Poison), że nie koniecznie małe imprezy tam się odbywały...

PostNapisane: środa, 30 sie 2006, 13:58
przez Vin
nie ma to jak przychylne opinie
jeszcze nie zagral a juz gratulacje
ze tak powiem

:)

PostNapisane: środa, 30 sie 2006, 14:07
przez kulA
r00t a co z ludzmi ktorzy maja klapki na oczach myslac ze ich nie maja i widza tylko elektroniczne brzmienia i nawet do rockowej muzyki na sile chca elektronike wcisnac?

PostNapisane: środa, 30 sie 2006, 14:10
przez j0shu4
jezeli brzmialoby to jak pierwsza plyta clawfinger nie mialbym nic przeciwko wciskaniu elektroniki w rocka :P

PostNapisane: środa, 30 sie 2006, 14:10
przez Vin
kulA a co z ludzmi ktorzy tylko ludowej muzyki sluchaja ?