Ten film to dość ciężki temat. Czasem wystarczy powiedzieć jedno słowo za dużo i od razu obrywa się ze wszystkich stron od mniej lub bardziej nawiedzonych ludzi

Nie rozumiem osób, które nie potrafią podejść do "Kodu" na luzie, z dystansem tylko od razu wrzeszczą, że to kłamstwa, bluźnierstwa, obraza dla wiary itd. Przecież to śmieszne. O co tyle krzyku? Przecież gdyby nie podniesiono takiego buntu, nie zaczęto nawoływać do bojkotu, nie PALONO na stosie książek Browna (jeśli ktoś nie wie to właśnie tak postąpiono w jakimś miejście) to ani ta powieść ani film nie byłyby takie głośne. Przeciwnicy sami szumu narobili nie wiadomo po jaką cholerę. No to teraz mają ... książka sprzedaje się jak świeże bułeczki, a film zarabia miliony każdego dnia. Jeśli ktoś idzie do kina po co, aby krzyczeć, rzucać czym popadnie w ekran i gwizdać, to jest to moim zdaniem chore i pozbawione sensu. No ludzie, po co? Mało to było 'bluźnierczych' książek i filmów? Jakby każdą tak bojkotowano to mielibyśmy teraz stos na stosie.
Film bardzo mi się podobał, i jestem zadowolona, że przeczytałam najpierw książkę. Wiele rzeczy bowiem pomięto, a dopiero mając w głowie wszystkie szczegóły z książki, ma się jakby jaśniejszy obraz i lepiej ogląda się sam film.
I jeszcze jedno. Jeśli czyjaś wiara załamie się po "Kodzie da Vinci" no to owej wiary gratuluję
