Eureka napisał(a):Konsul napisał(a): Ja wiem, że można bezgranicznie wierzyć w swojego "guru", tylko mam nadzieję, że nie dzieje się to na zasadach panujących w sektach. Tam bezgranicznie i poddańczo przyjmuje się za pewnik, to co "guru" powiedział. Każdy inteligentny człowiek powinien odróżniać prawdziwe działania od pozoranctwa.
Uważam, że wypowiedź posła Karpiniuka w tak ważnej sprawie jak lustarcja to ważna rzecz, ale nazywania transmisji tv z udziałem "danej twarzy" za sukces kołobrzeskiego parlamentaryzmu to przesada, jes to stwierzdenie infantylne.
Jak bezgranicznie wierzę w swojego "guru", najlepiej zapytać osobiście posła Sebastiana Karpiniuka. Czy według Ciebie zachowałeś się właściwie nazywając infantylnym moje określenie (w kategoriach sukcesu) wystąpienia posła S.Karpiniuka ?
Piszesz, że każdy inteligentny człowiek powinien odróżniać prawdziwe działania od pozoranctwa. Czy możesz mi podać swoją teorię na inteligencję? Chcę wiedzieć, czy spełniam warunki Twojej teorii.
Zacytowałeś i skomentowałeś tylko część mojej wypowiedzi. Ale ok, każdego prawo. Moje stwierdzenie o bezkrtytycznym zapatrzeniu się w daną osobę jest ogólne, nie było tu żadnej personifikacji. Jak widzę jednak, tą część odebrałeś osobiście i poczułeś się urażony.
Nie zaprzeczysz chyba, że dzięki inteligencji i szarym komórkom jesteśmy w stanie nie przyjmować wszystkich wypowiedzi w "ślepo" uprzednio ich nie weryfikując. Oczywiście, że nie podam Ci mojej teorii na inteligencję, bo takowej nie ma, nie jestem ignorantem ani bufonem aby pokusić się o stwozrenie takiej, a następnie oceniać ludzi według niej.
Proszę czytać ze zrozumieniem i dokładnie komentowany tekst, pozwoli to uniknąć moralizatorskiego tonu na temat "właściwego zachowania się". Postaram się zatem wyjaśnić, aby uniknąć nieporozumień, otóż nie nazwałem infantylnym wystąpienia posła Karpniuka jako takiego. Natomiast słowo "infantylny" zostało przeze mnie doczepione do sprawy nazywania sukcesem samego pokazania się w tv. Ponieważ odniosłem wrażenie, że dla niektórych osób to było ważniejszym wydarzeniem niż sama treść, którą poseł przedstawił. I jak już napisałem wcześniej, w całej rozciągłości popieram "sprawę", jaką referował poseł w imieniu swojego klubu parlamentarnego. I powiem jeszcze raz, bycie posłem, to nie konkurs czy zawody, gdzie miarą oceny jest "bycie w tv".