Zasadniczym błędem statutu jest nieokreślenie terminu, w jakim zostać powołany opiekun MRM przez prezydenta (co uważam za bardzo dobry punkt statutu), ale nie określono jego zakresu obowiązków, a okazuje się, że powinien on przede wszystkim zadbać o w pełni demokratyczne odbycie się głosowania w sprawie wyboru Prezydium. Prezydium bowiem zostało już wybrane na nie do końca prawidłowych zasadach - Franek, który prowadził całość głosowania był zarówno kandydatem na przewodniczącego, co nie zostało pozytywnie odebrane wśród większości.
Owszem, Franek jest bardzo medialną i powszechnie znaną, osobiście bardzo go lubię i cenię jako przewodniczącego SU w mojej szkole, ale praktyki przez niego stosowane do uzyskiwania owej popularności godzą z jakimikolwiek zasadami, a sentencja "cel uświęca środki" ma tutaj dość wyraźny oddźwięk - dążenie do celu, jakim jest posada radnego. Żeby było mało tego, wśród radnych (z Kopernika) są dwie młode dziewczyny, które sympatyzują, bądź są członkiniami (dokładnie nie wiem, aczkolwiek swoich poglądów nie ukrywają) Stowarzyszenia Młodych Demokratów.
Dobrym rozwiązaniem, które uninęłoby takich niepotrzebnych animozji związanych z politycznymi aspiracjami niektórych osobników i dałoby w pełni skupić się na założeniach dla których powstała MRM, byłoby zamieszczenie punktu, który zabraniałby startować radnym MRM do Rady Miasta przez jakiś okres czasu po zakończeniu swojej kadencji. Jest w ogóle fizycznie taka możliwość?
Usłyszałem dziś tylko, że w jednej z wypowiedzi wśród młodych radnych F. Bonkowski się zapędził i stwierdził, że miejsce na liście ma jak w banku.
W jednej z kołobrzeskich gazet Franek został nazwany przewodniczącym MRM jeszcze przed wyborami, do których mam wiele wątpliwości.
W dalszym ciągu szkoda mi tylko tych dzieciaków.Młodzi robaczywi demokraci.
Mysle ze nie jest tak źle. Skoro sami młodzi zauważyli ten problem, to już jest duży plus dla nich. Na szczęście poza poplecznikami Franka nikt nie chce, by taki stan rzeczy miał dalej miejsce, więc wierzę w to, że w najbliższym czasie będzie można spodziewać się zmian.


ale chłopak jest ambitny, pewnie w wieku 25 lat zostanie prezydentem?

