Wydzielam temat , bo sprawa jest dla mnie szokująca. Dzisiaj się dowiedziałem właśnie , że sprawa sklepiku w szkole im.H.Sienkiewicza trwa już ładnych kilka lat.
Sklepik jest prowadzony przez żonę pana Gromka, jak wszyscy wiedzą byłego dyrektora tej szkoły.
Czy to normalne, że żona prowadzi działalność gospodarczą na terenie szkoły ?
Czy nikt inny nie mógł prowadzić sklepiku ? Czy nie lepiej byłoby dopuścić innych zainteresowanych i uzyskać na zdrowych i uczciwych zasadach realną cenę za prowadzenie tego sklepiku?
Czy nie lepiej byłoby np. zlecić prowadzenie sklepiku np. samorządowi uczniowskiemu ?
Kto ustalał stawkę za prowadzenie slepiku i kto zawierał umowę ?
Dlaczego już nic mnie nie zdziwi ?

