Strona 1 z 4

PostNapisane: sobota, 12 sty 2008, 13:36
przez Agunia__
Przysięgę młodzi napisali sobie sami. Ślubowali dzielenie się radością i smutkiem, ciałem i duszą, robienie porannej kawy i pieczenie ciasta, zasypianie i budzenie się razem, prawo do tęsknoty i troski, wspólne oglądanie filmów i czytanie.
taka przysięga mi się podoba... i dlaczego wszystko ma być w sztywnych ramach... jeżeli dwoje ludzie się kocha to chyba Bóg, instytucje i takie tam nie są im potrzebne... ale to tylko moje skromne zdanie...

PostNapisane: sobota, 12 sty 2008, 15:06
przez FiDo
ta, niedawno byl pierwszy w polsce

PostNapisane: sobota, 12 sty 2008, 16:02
przez loisslane
Dla mnie to trochę głupie. Pieczenie ciasta można sobie obiecywać nawet codziennie, bez udziału 100 gości. Ślub jest nadaniem związkowi formalnego charakteru, po co robić z niego szopkę? Fajnie, że ludzie humanistycznie się kochają i mają nieszablonową przysięgę, ale jak dla mnie ślub powinien mieć bardziej tradycyjny przebieg.

PostNapisane: sobota, 12 sty 2008, 16:34
przez FiDo
loisslane napisał(a):Dla mnie to trochę głupie. Pieczenie ciasta można sobie obiecywać nawet codziennie, bez udziału 100 gości. Ślub jest nadaniem związkowi formalnego charakteru, po co robić z niego szopkę? Fajnie, że ludzie humanistycznie się kochają i mają nieszablonową przysięgę, ale jak dla mnie ślub powinien mieć bardziej tradycyjny przebieg.



ludzie, dla ktorych slub ma charakter formalny pojda po cywilny. inni chcieliby
przezyc te chwile w sposob magiczny. czlowiek wzbogaca swoje miejsca i chwi-
le na rozne sposoby w zyciu codziennym. slub chyba tym bardziej. osobiscie
jesli mialbym do wyboru slub cywilny i humanistyczny, wybralbym ten drugi.
poki co trzeba dodatkowo brac cywilny..
oczywiscie jestem katolikiem, ale nie wiem czy zdecydowalbym sie na koscielny.
a moze te watpliwosci dyskwalifikuja mnie jako katolika? :)

a co do pieczenia ciasta.. troche to glupie :lol:

PostNapisane: sobota, 12 sty 2008, 17:01
przez sen
Miłosz to kolega mojego syna - bardzo sensowny młody człowiek :). Myślę sobie, że taki ślub to w jakimś stopniu poszerzenie sensu istnienia we dwoje. Refleksyjne i mądre...

PostNapisane: sobota, 12 sty 2008, 18:30
przez U-S
loisslane napisał(a):Dla mnie to trochę głupie. Pieczenie ciasta można sobie obiecywać nawet codziennie, bez udziału 100 gości. Ślub jest nadaniem związkowi formalnego charakteru, po co robić z niego szopkę? Fajnie, że ludzie humanistycznie się kochają i mają nieszablonową przysięgę, ale jak dla mnie ślub powinien mieć bardziej tradycyjny przebieg.


Popieram w 100%.Ślub to ślub, ma swoją formułę i w tym cały urok, takie przysięgi niech ludzie sobie w domu skłądają. Mi tam formuła kościelnego i cywilnego odpowiada. Po co udziwniać...

PostNapisane: sobota, 12 sty 2008, 18:33
przez HorHe
loisslane napisał(a):Dla mnie to trochę głupie. Pieczenie ciasta można sobie obiecywać nawet codziennie, bez udziału 100 gości.


A miłości, wierności i uczciwości nie można sobie obiecywac codziennie?
Zdecydowanie uważam za bardziej wartościowe obiecanie sobie "pieczenia ciasta" - napisane samemu, niż powtarzanie za ksiedzem.

pomysł mi sie podoba :) od dawna jestem przeciwnikiem tych wszystkich sztywnych reguł.

PostNapisane: sobota, 12 sty 2008, 19:59
przez Peny
loisslane napisał(a):Dla mnie to trochę głupie. Pieczenie ciasta można sobie obiecywać nawet codziennie, bez udziału 100 gości. Ślub jest nadaniem związkowi formalnego charakteru, po co robić z niego szopkę? Fajnie, że ludzie humanistycznie się kochają i mają nieszablonową przysięgę, ale jak dla mnie ślub powinien mieć bardziej tradycyjny przebieg.

a czy nie uważasz, ze taki "zwykły", tradycyjny ślub kościelny to jest właśnie szopka?

wedlug mnie, ślub polegać powinien na wzajemnym przyrzeczeniu sobie szacunku, na oświadczeniu miłości głównie przed soba (i bliskimi), że od tej pory, jako mąż i żona, będą zawsze się wspierać bez względu na wszystko... Małżeństwo ma gwarantować stabilność, lecz nie ograniczać. Dla mnie nieważne jest, czy przysięga zostanie powiedziana przy księdzu w kościele, czy też nad brzegiem morza o zachodzie słońca. Ważne, żeby była szczera. To tylko kwestia przekonań i tego, w co sie wierzy... we dwoje :)


FiDo napisał(a): (...)
a co do pieczenia ciasta.. troche to glupie :lol:

no tak, poki co nabierasz wprawy w tarciu ziemniakow na placki :P

PostNapisane: sobota, 12 sty 2008, 21:39
przez FiDo
Peny napisał(a):
FiDo napisał(a): (...)
a co do pieczenia ciasta.. troche to glupie :lol:

no tak, poki co nabierasz wprawy w tarciu ziemniakow na placki :P


nigdy wiecej ;)

PostNapisane: niedziela, 13 sty 2008, 09:20
przez HorHe
KaucZ napisał(a):
Jak dla mnie to właśnie kościelny to jedna wielka szopa i kościelnego nie zamierzam brać. Humanistyczny byłby dla mnie idealną alternatywą. Nie jest sztywno formalny jak cywilny, a też nie musi się odbywać w jakimś dusznym budyneczku z krzyżem na dachu, tylko jak zechce to nawet w jakimś wynajętym specjalnie na tą okazję ogrodzie... i to właśnie może być wymarzony ślub. Mam nadzieję, że szybko to w Polsce zalegalizują. Sądzę, że się wśród Polaków przyjmie, zwłaszcza że coraz więcej osób zaczyna 'otwierać oczy'.


j/w :P
ja tez juz jakis czas temu postanowiłem, że kościelny sobie podaruje.
A że taka wersja dawałaby więcej swobody w organizacji wszystkiego... no bajer :)
Ciesze się, że forumowa opinia publiczna tez wolałaby ominąc kościelną szopke :)

PostNapisane: niedziela, 13 sty 2008, 10:14
przez qrczak
Panowie nigdy nie mówcie nigdy. Znam kilku takich co się też tak zarzekali a jak przyszło co do czego to zasuwali do ołtarza aż się kurzyło za nimi. Dla mnie huczne zapowiedzi że ja kościelnego nie wezmę w życiu są lekko śmieszne, podchodzą jakimś dziecinnym buntem.

PostNapisane: niedziela, 13 sty 2008, 11:01
przez FiDo
qrczak napisał(a):Panowie nigdy nie mówcie nigdy. Znam kilku takich co się też tak zarzekali a jak przyszło co do czego to zasuwali do ołtarza aż się kurzyło za nimi. Dla mnie huczne zapowiedzi że ja kościelnego nie wezmę w życiu są lekko śmieszne, podchodzą jakimś dziecinnym buntem.


dziecinnym buntem? nie zgadzam sie z tym porownaniem :) ateizm jest czesto domena
ludzi dojrzalych, inteligentnych i wyksztalconych. jesli ateista staje przed oltarzem, wte-
dy jest to dziecinne. byc moze zmienia wtedy poglady i juz nie jest ateista?