Strona 1 z 2

PostNapisane: sobota, 14 lip 2007, 22:48
przez Koala
ctrl C ctrl v

a juz myslałem ze byłes tak ambitny i sam to napisales


a co do mitów uwielbiam :dzizys: schabowe i karkówke z grila

PostNapisane: sobota, 14 lip 2007, 23:20
przez Elfik
A gdybyś ten artykuł skrócil do kilku wniosków, bo pora późna i nie mam ochoty czytać takiego tasiemca :|
Tak pozatym to pogadać na ten temat mozna, chociaż chyba zaden mięsożerca sie od tego nie nawróci, ani wege nie przekonasz do zjedzenia kotlecika :)

PostNapisane: niedziela, 15 lip 2007, 07:54
przez Agunia__
WZT nie przeczytalam do konca przyznaje sie ale od zawsze twierdze ze caly wegetarianizm to jeden wielki mit. Nie wyobrazam sobie swiata bez mieska mniam mniam czasami nawet surowego - to naturalne - i nikt mi nie wmowi ze da sie miesko zastapic - a jak chca sie nabawic anemii to prosze bardzo ...

PostNapisane: niedziela, 15 lip 2007, 10:53
przez Elfik
0wn4g3 napisał(a):WZT, nareszcie ktoś, komu sie chciało wkleić materiały obalające bełkot idiotów od wcinania zielska :>
Ja zawsze uparcie twierdziłem, że mamy zęby zwierząt wszystkożernych więc zarówno i mięso jak i warzywa są nam potrzebne.
Problem tylko taki, że fanatyka nigdy nie przekonasz :D


A potem i tak wegetarianie wychodzą w takich dyskusjach na tych, którzy wywołują agresję... ;/

PostNapisane: niedziela, 15 lip 2007, 11:10
przez mimoza
dzielnie próbowałem zrezygnować ze ścierwa ale nie dałem rady... ale jej go o wiele mniej... niż kiedyś...

PostNapisane: niedziela, 15 lip 2007, 11:48
przez Elfik
Mylisz się, że zawsze atakują. Mięsożercy często po prostu nieśwadomie lub całkiem świadomie rzucają kilka tekstów, które powodują takie reakcje, a potem dziwia sie, ze otrzymują odpowiedzi na tym samym poziomie tolerancji.
A weganie fanatycy to wąski margines wegetarian i nie wyolbrzymiałabym problemu "nawracania" na wege, za to mięsożercy często wykazują dużą nietolerancję wobec wege i "uprzyjemniaja" wspólne posiłki litanią o tym jak to niezdrowo i nienormalnie nie jesć schabowego na obiad, albo wciskają kotleta na silę na talerz bez zrozumienia slowa nie.
Gdyby ci ktos wciskal przez kwadrans kotleta, namawial, gadal w kólko, mimo, że odmawiasz to w końcu byś ostro zareagowal na to zachowanie, nawet jeśli jesteś ostoją cierpliwości i spokoju. I wtedy wyszedłbyś na nawiedzonego wege atakujacego zajadle wszystkich dookoła.

PostNapisane: niedziela, 15 lip 2007, 12:11
przez Elfik
Ja mam dokladnie odwrotne doświadczenia. Przez długi czas spotykaląm sie z prośbami, groźbami, wizją jakiejś apokalipsy wręcz jeśli nie będę jadła mięsa. O dziwo każdy napotkany człowiek, z ktorym przyslzo mi cos zjeść przy jednym stole poczuwal sie w obowiazku wyperswadować mi tą dziwna diete, bo jak normalny czlowiek moze nie zjeść mięska itp.
Ja nigdy nie mialam ambicji nawracania swiata, bo też wyznaję zasadę mój talerz, moja sprawa. Za to wiele osób próbowalo niemalże siłą wpływac na to co znajdzie sie na moim talerzu i nie byli to chociażby rodzice, a dalsza rodzina lub znajomi albo osoby zupelnie przypadkowe. Dobrze, ze teraz to jakoś minęło i już od pewnego czasu nikt mi nie robił wykładu nad talerzem :)