przez loisslane » sobota, 28 kwi 2007, 09:20
Miałam niedawno okazję być widzem tego zjawiska, dlatego moje spostrzeżenia będą bardzo świeże.
Po pierwsze, jakbym nie wiem z której strony na to spojrzała i jakkolwiek dużo miałabym wyrozumiałości, nie nazwałabym tych spotkań bezpiecznymi. Owszem, odbywają się na dalekim pasie, ale co z tego, skoro dojście do tego pasa bardzo mija się z bezpieczeństwem? w każdej chwili na pieszych może wyjechać rozpędzony wóz i trzeba mieć refleks, zimną krew i szeroko otwarte oczy.
Same wyścigi wyglądają w ten sposoób, że na pasie ustawiają się dwa samochody, a zaledwie dwa metry od nich tłum widzów. Wozy ruszają naprawdę szybko, nietrudno sobie wyobrazić, co zostanie z tych ludzi, kiedy coś przy starcie nie wyjdzie. Byłoby lepiej, gdyby ustawić choć prowizoryczną barierkę oddzielającą widzów od pasa.
Kolejna sprawa: dzieci. Wyścigi to fascynująca sprawa dla dzieciaka, ale im mamusiom przydałoby się trochę rozumu. Mały człowieczek nie zobaczy zbyt dużo zza rzędu dorosłych, tak więc ich rodzice beztrosko prowadzą je na sam przód gawiedzi, na pierwszą linię ognia. A kiedy mamusia nie patrzy, dzieciątko wchodzi na sam pas. Włos się jeży.
Kilka razy widziałam, jak dwa pojazdy się scigały, rozwijając niezłą szybkośc, a z przeciwnej strony pasa, wprost na nie, jechali rowerzyści albo szły rozgadane panienki startujących zajęte rozmową. Panienki widocznie nie są zbyt rozgarnięte, ich sprawa, ale tacy np. rowerzyści najprawdopodobniej nie wiedzą, że z drugiej strony pasa, na który wjechali, są wyścigi. gdyby to jakoś oznaczyć, nie pchaliby się tą drogą.
Palenie gumy? Tak, lepiej na lotnisku niż w mieście, ale dlaczego na placu, gdzie zebrali się widzowie?
Nie zauważyłam, żeby jakikolwiek policjant interesował się tą sprawą.
Ogólnie opuściłam lotnisko z niesmakiem. Brak jakiejkolwiek organizacji, wozy jeżdżą wśród tłumu, widzowie wchodzą na pas startowy, kręcą się dzieci, po pasie startowym jeżdżą rowerzyści.
Bez urazy dla nikogo, ale przyjrzałam się uczestnikom wyścigu i mam wrażenie, że znacznie lepiej wychodzi im pakowanie na siłowni, tlenienie włosów, bajerowanie lasek i dodawanie kolenych szpanerskich gadżetów do auta niż logiczne myślenie.
Rozumiem, że policja, straż itp. nie za bardzo się w to miesza. Pewnie, że lepiej, żeby ścigano się na takim terenie niz w środku miasta na ulicach. Myslę, że nie ma co zabraniać wyścigów, ale zadbać odrobine o bezpieczeństwo, bo naprawdę nie dziwię się tym krzyzom zabitych na lotnisku przez podobną bezmyślność.