Strona 1 z 1

PostNapisane: wtorek, 25 kwi 2006, 23:03
przez FiDo
Kiyosaki, Kiyosaki, Kiyosaki... autor tego tekstu przeczytal az jedna ksiazke na temat i juz wpaja czyjas wizje w nasze lepetyny. od artykulu bije subiektywizmem. w pewnych momentach zaczalem sie zastanawiac czy ten gosciu potrafi sam myslec.
faktem jest, ze szkola niczego nie zapewni. faktem jest, ze szkola jest czynnikiem manipulacyjnym. ale kazdy wykladowca prowadzi zajecia na swoj sposob. jezeli ktos ma olej w glowie i szkole za soba staje sie potezna machina, a nawet zagrozeniem dla systemu. bez szkoly jest ciezej. i tyle mojego

PostNapisane: wtorek, 25 kwi 2006, 23:05
przez qrczak
bez szkoly jest ciezej.


Podsumowując krótko artykuł, całego nie przeczytałem, przyznaję się bez bicia.


Kto się uczy, ten ma lżej.

PostNapisane: wtorek, 25 kwi 2006, 23:52
przez FiDo
skonczyl zawodowke, gdzie go przystosowali do pracy jako piekarz. czyli szkola sie przydala

PostNapisane: środa, 26 kwi 2006, 09:35
przez ewe
Jeśli chodzi o piekarnictwo ,to sukces zależy od wielu rzeczy ,a najmniej od szkoły . Tak jak wszędzie po studiach wie się mniej niz po roku pracy na jakimś stanowisku. A obecne sukcesy niektórzy piekarze nie zawdzięczaja wcale tylko pracy .sic.

PostNapisane: środa, 26 kwi 2006, 10:24
przez FiDo
ewe, masz racje. ale w programie zawodowki masz caly rok praktyk. czyli doswiadczenie zawodowe. wielu moich kolegow mialo praktyki w piekarniach, podejrzewam, ze niziol tez. ale tylko podejrzewam. poza tym prace trzeba dostac. papierek ukonczenia szkoly podnosi szanse dostania sie do roboty.

PostNapisane: środa, 26 kwi 2006, 10:29
przez FiDo
a co do piekarn, restauracji itd - najlepsze osiagi maja ludzie po szkole gastronomicznej i chemicznej. bo czym jest jedzenie jezeli nie zwiazkiem chemicznym. w polsce jest z tym bida, ale chocby w takiej anglii wlasciciele najlepszych restauracji posiadaja wiedze z tej dziedziny.