problem dosyc ciezki. szeroki wachlarz mediow doprowadzil do tego, ze kreuja nam cukierkowe albo kontrowersyjne wizerunki sprzedajnych gwiazd, ktore postawione na piedestale wydaja nam sie wzorem do nasladowania. te wizerunki robia nam swoista sieke w glowach. gubimy upodobanie do naturalnosci, naszym ideałamem staje sie sztuczny wizerunek modelki z reklamy kosmetykow. i teraz jezeli taki kowalski nie wyglada jak model z okladki pisma dla pan, nie ma co liczyc na dobry ozenek. w epoce odrodzenia bylo zupelnie inaczej. im grubsza tym piekniejsza. ja osobiscie preferuje.. jak to ktos kiedys powiedzial: 'miec za co zlapac'. ale bez przesady!
Wręcz przeciwnie jem obrzydliwie tłustą kolację i nie mam z tego tytułu żadnych wyrzutów sumienia...
Kiedys wprawdzie miałam manię 'płakania', że za gruba jestem, ale ja się do takich rzeczy nie nadaję
mam za słabą siłe woli, a rezygnacja z jedzonka i przede wszystkim ze słodyczy wpędziłaby mnie w depresję
Szczerze mówiąc ostatnio nawet mi sie przytyło, ekhm...
Ale cóż... da się z tym żyć
Więc nie wiem czy takim siedemnastkom dla których śniadaniem, obiadem i kolacją jest listek sałaty powinnam współczuć czy podziwiać...
A i oczywiście widząc te wszystkie szczupłe, wysokie i ładne modelki, na których widok faceci się ślinią i do których te młode i głupiutkie odchudzające się, chcą sie upodobnić, zżera mnie zazdrość, ale co... no równowaga musi być...

kocham jesc ale na szczescie kocham tez sport