...moje nastroje skaczą jak oszalałe... ...zerkam na telefon...czego mi tam brakuje...może nawet tęsknie...
...staram się być twarda...potem rozczulam się...i znów złoszczę...
...niby nie chcę się mieszać a to robię...
ale masakra ale już i tak chyba przepadłam
czy ja na coś czekam czy jak kręcę się jak oszalała po domu...
wyprasowałam kilka kompletów pościeli...obejrzałam dwa filmy...
poczytałam książkę...eh...no i chyba czekam
no i nadszedl weekend...
wysprzatalam pokoj, poodkurzałam (nareszcie ), teraz mogę w spokoju poczytać a wieczorem może kino tylko musze sie zastanowić czy mi sie chce wychodzić i jeszcze czeka mnie rozmowa z serii tych, co to nigdy nie wiadomo, jaki beda mieć przebieg i jaki bedzie ich efekt końcowy...tym bardziej jak sie ma w głowie mały mętlik i samemu nie jest sie pewnym, jak ta rozmowa mialaby wygladać no nic, niech samo się toczy..