Ogólnie tendencja jest taka, że odchodzi się od używania tytuów na wizytówkach, pieczątkach, etc., za wyjątkiem przypadków gdy jest to potrzebne z uwagi na określone uprawnienia (np. architektów, lekarzy, prawników, budowlańców).
I uważam to za zdrowy objaw, bo w końcu jak ktoś już tutaj poruszył sprawę, mgr farmacji może później w życiu różne rzeczy robić (z handlem nieruchomościami włącznie), z którymi niekoniecznie zawód wyuczony musi mieć cokolwiek wspólnego. Poza tym w dużej mierze o odbiorze komunikatu płynącego z wizytówki nie świadczy sam świstek papieru, tylko wrażenia jakie pozostawia człowiek ją wręczający. We wszelkich innych przypadkach chyba najlepiej sprawdza się zasada unikania "przerostu formy nad treścią"
Z różnych kontaktów, jakie miałam przyjemność w życiu nawiązać, do dziś utkwił mi w pamięci człowiek (a właściwie tylko jego wizytówka) z tytułem (i czcionką) j/n:
"MGR INŻ. MBA Jan Kowalski"
... więc starajmy się by zapamiętano nas i nazwisko, a nie sam tytuł z wizytówki
