Byłeś.... byłeś mi ojcem, choć nie musiałeś... Byłeś przyjacielem pokazującym ,jak należy zyć... Nauczyłeś, że w życiu należy się śmiać ze wszystkiego... Dawałeś mi poczucie, że jestem wyjątkowa i warta wszystkiego, co najlepsze... Zawsze mówiłeś , że „należy żyć tak, aby nie żałować żadnej chwili, że należy samemu spełniać swoje marzenia i nie dusić się w czymś, co nam nie pasuje, bo życie jest zbyt piękne i krótkie”- i tak żyłeś...
Pamiętam wszystko, nawet ,jak jechałeś do mnie tylko dlatego, że miałam nie ciekawy głos w telefonie i krzyczałeś na trasie do kierowców:
”Z drogi gnojki, nie widzicie, że do córki jadę?!
Nadal Cię kocham i okrutnie mi Ciebie brakuje.. wciąż chodzę do Ciebie...a Ty mnie słuchasz... Tylko nie mówisz już :
„Maluszku damy radę- ze wszystkim damy radę” i nie widzę dołeczków w policzkach....
Nie ma Cię?-Jesteś i na zawsze zostaniesz ....
Nastrój? 1-wszo listopadowy....
