No to mam jeden egzamin uwalony

Nawet nie musze czekac na wyniki .......... a ja głupia chodzę i nie mogę przestać się smiać

.... to z bezsilności.
Kułam 2 tygodnie, wyryłam na pamięć 200 stron książki, 7 - 8 godzin dziennie .... na 13 rozdziałów 12 miałam/mam w małym palcu. Dużo skomplikowanych rzeczy, podziałów, konkretów ... czegoś co jest na prawdę ważne, potrzebne, godne uwagi .......
A na egzaminie:
Pierwsze pytanie to jakaś zupełna pierdoła, duperela, szczegół, przez 5 minut zastanawiałam się o co facetowi wogóle chodzi

.... doszłam do tego, ale się okazalo, że jednak nie do końca o to miał na myśli
Drugie pytanie ...... jak można się domyśleć ..... dotyczyło właśnie tego jednego, jedynego rozdziału, którego nie wykułam, bo już nie miałam siły
Takie jest właśnie to moje cholerne szczęście .... poprzedni egzamin pisałam 13 w piątek

Najgorsze jest to, że cała nauka, tyle godzin poszlo do śmieci

.... i w marcu wszystko od nowa
Ja chyba nie powinnam studiować .... studia wyraźnie nie lubią mojej osoby
